Mamy rekordowo ciepły rok. Nowe dowody na globalne ocieplenie
Cieplutko się robi
Amerykańskie Narodowe Centrum Danych Klimatycznych (NCDC) podało dość wstrząsające dane dotyczące światowego klimatu w 2014 r.
Gerard Van der Leun/Flickr CC by 2.0

Wszyscy bardzo cieszyli się, że jesień w tym roku była taka pogodna i ciepła. Niestety, powodów do zadowolenia tak naprawdę nie ma, a wręcz przeciwnie, należałoby się bardzo martwić z tego powodu, że tegoroczny październik był jednym z najcieplejszych w historii.

Oto dane opublikowane przez NCDC. Mieszana temperatura lądów i mórz na Ziemi dla października tego roku była najwyższa spośród wszystkich zanotowanych dla październików w XX wieku. Była wyższa od średniej dla tego okresu wynoszącej 14 stopni C o 0,74 stopnia C. Globalna temperatura lądu Ziemi była wyższa od średniej z całego XX w., wynoszącej 9,3 stopnie C, o 1,05 stopnia C. Dla samych oceanów i mórz wzrost wyniósł 0,62 stopnia C. Pierwsze 10 miesięcy 2014 r. to najcieplejszy okres w historii naukowych badań temperatury ziemskiej.

Te dane są wstrząsające. Jeszcze kilka lat temu na świecie było sporo domorosłych „klimatologów” i znawców Ziemi od siedmiu boleści, którzy twierdzili, że globalne ocieplenie jest mitem, fikcją, że to jakieś lewacko-ekologiczne banialuki, którymi nie należy się przejmować.

Szybko jednak zawodowcy, zajmujący się klimatem i jego zmianami profesjonalnie, zadali kłam tym rewelacjom – klimat ziemski ociepla się, dowodzili, ukazując naukowe dane, i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Jedną z głównych przyczyn tego zjawiska jest działalność człowieka i co do tego wątpliwości też już nie ma. Kwestią otwartą natomiast jest to, o ile klimat ziemski się ociepli. I jest to pytanie bardzo ważne, ponieważ od tego zależy nasz los.

Jeśli ociepli się o dwa lub więcej stopni (obecnie wzrost ten jest szacowany na ok. jeden stopień Celsjusza), właściwie nie ma dla nas ratunku. To znaczy dla naszych wnuków. Jeśli ten wzrost będzie rzeczywiście większy, ok. 4 stopnie C, wówczas do końca wieku pozostanie nas tylko jedna dziesiąta. Co się stanie z resztą? Reszta będzie musiała wymrzeć z braku wody i żywności.

Dokładnie tak twierdzi (wypowiedz dla „New Scientist” pięć lat temu) słynny badacz i odkrywca James Lovelock, znany z tego, że już kilkakroć uchronił ludzkość np. przed wpływem niektórych pestycydów (DDT) czy dziury ozonowej. Lovelock jest nazywany założycielem ekologii, badaczem znanym też jako autor słynnej hipotezy Gaia. Co gorsza, Lovelock twierdzi jeszcze, że zmiany klimatyczne poszły za daleko i obecnie ludzkość nie jest w stanie żadnymi metodami odwrócić niekorzystnej tendencji. Ostatni moment, w którym mogliśmy jeszcze coś zrobić, minął, i to dość dawno temu.

Jednocześnie Lovelock próbuje nas też pocieszyć. Obecnie żyje na Ziemi nieco ponad 7 mld ludzi. Jeśli zostanie nas niespełna miliard, to też będzie dobrze. Miliard wcale nie jest gorszy od siedmiu miliardów. „Być może na Ziemi pozostaną wówczas ludzie, którzy naprawdę będą ją rozumieć – spekuluje dalej brytyjski badacz – i którzy będą potrafili żyć z nią w zgodzie. Jestem optymistą. Będzie tak, jak mówię” (Wypowiedź dla „The Guardian” z zeszłego roku).

Że będzie źle, wiedzą już dzisiaj mieszkańcy Melediwów, Tuvalu czy Vanuatu, wysp, które coraz bardziej są zalewane coraz mniejszymi falami oceanów. Albo niedźwiedzie polarne, które po prostu nie mają już gdzie żyć i polować, ponieważ lody Arktyki nikną w oczach. Wszystkim, którzy jeszcze wątpią w globalne ocieplenie, należałoby poradzić, by spytali białe niedźwiedzie, co sądzą o tym. Musieliby się jednak spieszyć, ponieważ niedługo nie będzie już kogo pytać.

(powiększ poniższy obrazek)

Zmiany temperatur w poszczególnych częściach świata
NOAA/NCDC/materiały prasowe

Zmiany temperatur w poszczególnych częściach świata

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj