Wszyscy myślimy Dennettem
Rady wujka Dana
Myśląc o umyśle, zastanawiając się nad istotą świadomości, pytając o to, ile wolności jest w wolnej woli, wszyscy myślimy Danielem Dennettem.
Daniel Dennett
David Levenson/Getty Images

Daniel Dennett

Drony i inne zrobotyzowane urządzenia, wyposażone w moduły sztucznej inteligencji, każą stawiać pytania o to, kiedy w systemie pojawia się zalążek wolnej woli.
Grażyna Myślińska/Forum

Drony i inne zrobotyzowane urządzenia, wyposażone w moduły sztucznej inteligencji, każą stawiać pytania o to, kiedy w systemie pojawia się zalążek wolnej woli.

materiały prasowe

Z fizis coś między Sokratesem a Świętym Mikołajem. Niby srogi, ale obdarzony wywrotowym poczuciem humoru. Z blisko dwumetrowej postury – kanadyjski drwal albo wysmagany północnym wiatrem żeglarz z Nowej Anglii (którym zresztą bywa). Ujmująca, nieczęsto spotykana harmonia między tym, co brutalnie fizyczne, i tym, co głęboko intelektualne. Nie rozpoznajecie państwo Daniela Dennetta? Nie czytaliście żadnego z pół tysiąca artykułów, których był autorem lub współautorem? Nie znacie żadnej z 20 książek? Nie słuchaliście ani jednego z jego zajmujących wykładów? Nieprawda, mylicie się – całkiem nieźle znacie Dennetta, tylko o tym nie wiecie.

W 1982 r. Richard Dawkins, autor wspaniale stymulującej koncepcji samolubnego genu, wprowadził w obieg publiczny pojęcie fenotypu rozszerzonego. Brytyjczyk przekonywał, że fenotyp to nie tylko to, co tradycyjnie przezeń rozumiemy, czyli zestaw cech danego organizmu, jego zachowanie i katalog interakcji z otoczeniem. Dawkins uważał, że pojęcie fenotypu należy rozszerzyć o materialne skutki tego, jak organizm manifestuje się w środowisku naturalnym. Biorąc po uwagę kanoniczny przykład bobra, powiedzieć musimy, że do fenotypu tego wodnego stworzenia należą nie tylko jego zęby, sierść czy łapy – to także budowane przez niego tamy. Do fenotypu rozszerzonego dzięcioła należy jego dziupla. Termit to jego termitiera. Mrówka to mrowisko. Chruścik to także jego domek. A człowiek? Czym jest fenotypowy domek człowieka?

Idąc śladem Dawkinsa, uczeni zaczęli proponować, by nie ograniczać wpływu organizmów wyłącznie do wymiaru materialnego. Do fenotypu rozszerzonego przedsięwzięcia biologicznego o nazwie Homo sapiens włączyli także kulturowe konsekwencje jego istnienia. Jak to się ma do Daniela Dennetta? Ano tak, że wszyscy pozostajemy w sferze intelektualnego oddziaływania, fenotypu rozszerzonego tego najwybitniejszego zapewne żyjącego filozofa umysłu. Myśląc o mózgu i jaźni, zastanawiając się nad istotą świadomości, pytając o to, ile wolności jest w wolnej woli, świadomie czy nie, mówimy Dennettem. Używamy pojęć lub intuicji stworzonych przez tego urodzonego w 1942 r. badacza.

Sztuka błędów

Dwa lata temu Dennett zebrał stworzone przez siebie oraz przejęte po innych uczonych najbardziej użyteczne narzędzia do myślenia w formie zestawu obowiązkowego dla każdego – jak pisał tygodnik „Nature” – wnikliwego umysłu. Dzięki wydawnictwu należącemu do założonego przez Michała Hellera Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych książka ta właśnie trafia do polskich czytelników. Kilkadziesiąt rad „wujka Dana” tworzy jedyny w swoim rodzaju niezbędnik inteligenta, jednocześnie ilustrujący naukową ścieżkę, którą podążał ich autor.

A ścieżką podążał Dennett samotną – w każdym razie taka była początkowo. Między innymi z powodu niechęci do rozpowszechnionego w połowie wieku i trzymającego się mocno – o dziwo, także dziś – dualizmu, czyli koncepcji czy też ideologii dzielącej świat na to, co mentalne i cielesne, na umysł i ciało. Być może miało na tę niechęć wpływ liberalne wychowanie, być może zamiłowanie i potwierdzony eksperymentalnie talent do rzeźbiarstwa (niekontynuowany ze względu na ambiwalentny stosunek Dennetta do środowiska nabywców sztuki), a może wpłynęły na nią postaci mentorów. Będąc uczniem Willarda Von Ormana Quine’a i Gilberta Ryle’a, niedaleko upadł Dennett od drzewa empirystów.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj