Czy można dobrze zjeść w szpitalu
Talerz z byle czym
Każda choroba wymaga właściwego odżywiania. W Polsce zbyt rzadko dbają o to i lekarze, i chorzy.
Pytania o to, jak wygląda codzienna dieta pacjenta częściej zadawane są w gabinetach psychiatrów niż w zwykłych poradniach.
fantasista/PantherMedia

Pytania o to, jak wygląda codzienna dieta pacjenta częściej zadawane są w gabinetach psychiatrów niż w zwykłych poradniach.

Partyzantka. Tym słowem Szymon Chrostowski z fundacji Wygrajmy Zdrowie opisuje sposób żywienia pacjentów w szpitalach. Nie tylko onkologicznych, choć jego osobiste doświadczenia związane są z chorobą nowotworową: – Podczas leczenia schudłem kilkanaście kilogramów. Żywiłem się kromeczką chleba i modliłem, żeby została w żołądku.

Najgorsze jednak było to, że nikt spadkiem wagi u pana Szymona specjalnie się nie przejmował. W trakcie chemioterapii wymiotował bez ustanku, więc dostawał leki mające powstrzymać nudności. Niewiele pomagały, ale tego też nikt nie sprawdzał. Pielęgniarki posłusznie realizowały zlecenia lekarskie, lecz o efekty nikt nie pytał. – Pacjenci na oddziale sami dożywiali się, jak umieli, a właściwie prowadzili głodówki. Ileż ja się wtedy nasłuchałem przesądów: nic nie jeść cztery dni przed operacją, nic nie jeść cztery dni po operacji, pić samą wodę, raka trzeba zagłodzić…

Utrata apetytu w chorobie to rzecz dość łatwo wytłumaczalna.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj