Nie tylko umysły ścisłe są światu potrzebne
Zagubiona humanistyka
Humaniści mają dwa wyjścia: mogą zamknąć się w oblężonej twierdzy albo robić to, co podobno umieją najlepiej: słuchać, interpretować, stawiać pytania i szukać odpowiedzi.
Andrzej Sidor/Forum

Opowieść o urzędnikach „reformujących” kierunki humanistyczne na uniwersytetach to gotowy materiał na satyrę. Zaprezentowane przez Karola Modzelewskiego („Wolna myśl w jarzmie liczydeł”, POLITYKA 24) konsekwencje owych reform nie wymagają żadnego dopełnienia, proponuję jednak spojrzeć na tę kwestię z nieco szerszej perspektywy.

Problem dotyczy bowiem nie tylko braku świadomości co do różnicy między istotą badań podstawowych i aplikacyjnych oraz pomiędzy naukami ścisłymi a humanistycznymi, ale również – jak sądzę – lekceważenia humanistyki jako takiej, zresztą przy niemałym udziale samych humanistów.

„Human-tuman” to figura obśmiewana albo traktowana z głęboką nieufnością przez znaczną część społeczeństwa, a ministerialni urzędnicy stają się jedynie wyrazicielami powszechnej opinii.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną