szukaj
Jest kolejna druga Ziemia. I to jeszcze nie koniec
Badacze z ośrodka NASA, kontrolującego misję teleskopu Keplera, znaleźli kolejną planetę, którą okrzyknięto mianem drugiej Ziemi. Można powiedzieć, że zapanowała moda na odkrywanie nowych planet podobnych do naszej.
Kepler 452b jest oddalona o 1,4 tys. lat świetlnych
NASA/JPL-Caltech/T. Pyle/NASA

Kepler 452b jest oddalona o 1,4 tys. lat świetlnych

Kepler-186f okrąża co 130 dni niewielką gwiazdę typu czerwony karzeł. 490 lat świetlnych od Ziemi.
Ames/SETI Institute/JPL-Caltech/NASA

Kepler-186f okrąża co 130 dni niewielką gwiazdę typu czerwony karzeł. 490 lat świetlnych od Ziemi.

Takich planet poszukuje teleskop Keplera i łowcy z Planet Hunters. Są wśród nich – te ze środka ciągu - bardzo podobne do Ziemi.
Pulliam i D. Aguilar/CfA

Takich planet poszukuje teleskop Keplera i łowcy z Planet Hunters. Są wśród nich – te ze środka ciągu - bardzo podobne do Ziemi.

Planeta, którą nazwano Kepler 452b jest oddalona o 1,4 tys. lat świetlnych od nas i znajduje się w gwiazdozbiorze Łabędzia. Jest większa i starsza od naszej planety. Jej średnica jest o 60 proc. większa od średnicy Ziemi. Naukowcy szacują, że ma ok. 6 mld lat (to 1,5 mld więcej niż nasz Układ Słoneczny). Masy i budowy planety jeszcze nie ustalono, ale wiadomo, że planeta krąży wokół gwiazdy podobnej do naszego Słońca: – To najprawdopodobniej pierwsza planeta o skalistej budowie, na której możliwe byłoby życie – stwierdził Jeff Coughlin, naukowiec z NASA.

Odległość między Kepler 452b a jej Słońcem sprawia, że rok trwa na niej 385 dni, czyli prawie tyle co na Ziemi. Co więcej, naukowcy z dużym prawdopodobieństwem szacują, że na planecie jest woda.

Dzięki misji Keplera liczba odkrytych planet poza Układem Słonecznym wzrosła do 1030, podczas gdy kandydatek na planety jest 4696. 12 spośród odkrytych egzoplanet ma średnicę zbliżoną lub do dwóch razy większą od Ziemi. Krążą wokół gwiazd, z których 9 ma podobną wielkość i temperaturę jak nasze Słońce.

Kepler szuka drugiej Ziemi

Odyseja kosmicznego teleskopu Keplera trwa od marca 2009 r. Uznaje się ją za jedną z najlepszych w całej historii badań kosmosu.

Największym wyzwaniem dla należącego do NASA teleskopu Keplera było poszukiwanie drugiej Ziemi – a więc planety skalistej, niedużej, zlokalizowanej w tzw. ekosferze, czyli okrążającej macierzystą gwiazdę w odległości „w sam raz” – niezbyt dalekiej i niezbyt bliskiej.

Po zbadaniu przez teleskop 150 tys. gwiazd na pograniczu gwiazdozbiorów Lutni oraz Łabędzia, przed uczonymi ukazał się zupełnie nowy świat.

Okazało się, że planet jest znacznie więcej niż gwiazd, a tych ostatnich tylko w naszej Galaktyce jest ok. 400 mld. Zdecydowana większość spośród ok. 1700 odkrytych przez teleskop Keplera planet w niczym nie przypomina Ziemi. Są to zwykle planety znacznie od Ziemi większe i bardzo często orbitują wokół swoich gwiazd zbyt blisko, by znaleźć się w strefie ekologicznej.

Teleskop Keplera odkrywał też planety o rozmiarach Ziemi lub nawet mniejsze, na przykład znaleziona w Lutni w 2011 r. egzoplaneta Kepler-20f ma promień równy 1,034 promienia Ziemi (a jej sąsiadka Kepler-20e jest mniejsza od Wenus), ale okrąża swoją gwiazdę podobną do Słońca w 19 dni. Jest więc zdecydowanie zbyt blisko.

Niektóre z odkrywanych obcych planet nawet orbitują w strefach ekologicznych, na przykład dwie ostatnie egzoplanety z układu Kepler-62 zidentyfikowanego w 2013 r. Są jednak sporo większe i masywniejsze od Ziemi. Takie planety z kolei mają (jeśli w ogóle) najczęściej grube i gęste atmosfery, więc ciśnienie na ich powierzchniach byłoby zbyt duże dla znanych nam organizmów. By planeta mogła stać się kolebką życia, musi być spełnione wiele rozmaitych warunków.

Mimo to takich planet mogą być miliardy. Znawcy zagadnienia szacują, że aż 17 proc. gwiazd naszej Galaktyki ma planetę lub planety typu ziemskiego. Pytanie – ile z nich krąży w strefie ekologicznej? Na podstawie zebranych przez teleskop danych uczeni obliczają, że jedna na pięć gwiazd porównywalnych ze Słońcem (chodzi o gwiazdy typu żółty karzeł) ma chociaż jedną planetę typu ziemskiego, czyli o porównywalnej masie, rozmiarach i temperaturze. Żółtych karłów jest w naszej Galaktyce ok. 7 proc., czyli w przybliżeniu 30 mld. Jest czego szukać.

Inne drugie Ziemie

W styczniu tego roku naukowcy z NASA donieśli o odkryciu innej kandydatki na drugą Ziemię. Nazwano ją Kepler-186b. Planeta jest oddalona od Ziemi o 475 lat świetlnych, tzw. czerwonego karła (gwiazdę o rozmiarach mniejszych niż Słońce) okrąża w 35 dni. Jej powierzchnia jest prawdopodobnie skalista. I o 12 proc. większa od powierzchni Ziemi. Panuje na niej też podobna temperatura (0–60 stopni Celsjusza).

Do tej pory sądzono, że najbliższą Ziemi jest planeta Kepler-186f. Ma ona promień równy 1,1 promienia Ziemi – jest więc tylko trochę od Ziemi większa – i okrąża swoją macierzystą gwiazdę co 130 dni. Oznacza to, że od tej gwiazdy – w tym przypadku czerwonego karła, którego promień stanowi 0,47 promienia Słońca, dzieli ją istotnie mniejsza odległość niż ta, w jakiej Ziemia krąży wokół Słońca.

Uczeni uznają jednak, że Kepler-186f porusza się w tzw. strefie ekologicznej, czyli przestrzeni, w której nie jest ani zbyt gorąco, ani też zbyt zimno dla życia, jakie znamy. Ale czy to wystarczy, by na którejś z odkrytych planet istniało życie? Tego wciąż nie wiemy. Poszukiwanie drugiej Ziemi nie sprowadza się do pytania, czy druga Ziemia – a więc planeta o odpowiedniej masie i zajmująca przy swojej gwieździe ekosferę – gdzieś w naszej Galaktyce istnieje. Wiadomo już dzisiaj, że istnieje, a nawet że istnieje wiele takich planet! Ich odnalezienie jest tylko kwestią czasu.

Czytaj także

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj