Zabójcza susza: jakie mogą być jej konsekwencje
Raz za sucho, raz za mokro
Brak wody doprowadził do upadku niejedną cywilizację. W Polsce mamy jej coraz mniej, a coraz więcej dotkliwych susz. Gwałtowne ulewy wcale nie poprawiają sytuacji.
Niski poziom Wisły w Warszawie, 10 sierpnia 2015 r.
Kuba Atys/Agencja Gazeta

Niski poziom Wisły w Warszawie, 10 sierpnia 2015 r.

Z suszą nie ma żartów. To najgorszy ze wszystkich kataklizmów naturalnych. Nie jest tak spektakularny jak powódź czy tornado, przychodzi po cichu, skrada się niepostrzeżenie, lecz gdy już nastanie, sieje śmierć i powoduje gigantyczne straty gospodarcze. W drugiej połowie XVIII w. w Indiach z powodu kolejnych klęsk głodu wywołanych suszami zmarło łącznie ponad 30 mln ludzi. Niedoborom deszczu towarzyszyły rewolty i powstania, w wyniku których rozpadały się państwa, a królowie tracili władzę, zazwyczaj razem z życiem. W Chinach susze położyły kres dynastiom: Tang w IX w., Yuan w XIV w. i Ming w XVII w. Były też jedną z przyczyn upadku największego niegdyś miasta na świecie, centrum cywilizacji Khmerów, milionowego Angkor, które w XIV w. z wielkiego ośrodka w ciągu kilku dekad popadło w ruinę. Z roku na rok było coraz bardziej sucho. Obfite deszcze zapodziały się gdzieś na trzy dekady, potem powróciły, aby następnie znów zniknąć na dwie dekady. Angkor zaczął chwiać się w posadach, a ostateczny cios zadali mu Tajowie w 1431 r.

Nam klimat zapewne nie zgotuje aż takiej katastrofy, ale zbyt często zapominamy, że zasoby wody w przeliczeniu na mieszkańca mamy niezwykle skromne. W Europie jesteśmy pod tym względem na jednym z ostatnich miejsc.

Natura oszczędziła nam trzęsień ziemi, wulkanów, huraganów i tornad.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj