Bogactwo spod oceanów
Manna z dna
Oceany zajmują ponad 70 proc. powierzchni naszej planety. Ich dno kryje surowce warte setki miliardów dolarów. Mamy coraz więcej sposobów, żeby się do nich dobrać.
Batyskaf na dnie Pacyfiku.
Brian J. Skerry/National Geographic Creative/Getty Images

Batyskaf na dnie Pacyfiku.

Maszyna o nazwie Bulk Cutter ma 14 m długości i 6 m wysokości. Inżynierowie nazywają ją bestią, co nie dziwi, gdy spojrzy się na potężny, czterometrowy walec do kruszenia skał. Gigant ważący blisko 310 ton to największy i najcięższy spośród trzech robotów głębinowych, które w niedalekiej przyszłości posłużą do eksploatacji zasobów naturalnych Pacyfiku. Robot wyposażony w aparaty fotograficzne i trójwymiarowe czujniki zostanie opuszczony na dno, a jego sterowaniem zajmą się dwaj piloci z dyspozytorni znajdującej się na statku. Maszyna powstała na zlecenie kanadyjskiej spółki Nautilus Minerals, która jako pierwsza na świecie zainauguruje głębinowe górnictwo na skalę przemysłową. A jest o co walczyć, bo na dnie oceanów można znaleźć większość pierwiastków z tablicy Mendelejewa. Do tej pory były niedostępne, jednak dzięki technologii i badaniom ostatnich kilkunastu lat wiadomo już, jak po nie sięgnąć.

Pierwiastki z kominów

Nautilus Minerals zamierza eksploatować złoża na Morzu Bismarcka, w pobliżu Papui-Nowej Gwinei. To tam, na stanowisku o nazwie Solwara 1, na głębokości 1600 m potwierdzono ogromne koncentracje polimetalicznych rud siarczkowych. Powstają w miejscach pęknięć skorupy dna morskiego, gdzie erupcje wysoko zmineralizowanej wody tworzą tzw. kominy hydrotermalne. Wypływająca z nich woda może mieć nawet 400 st.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj