10 mitów o inwigilacji
Zamykaj za sobą drzwi
Uczciwi nie mają się czego obawiać, przekonują zwolennicy rozszerzenia zakresu inwigilacji przez służby. To prawda? Oto 10 mitów o inwigilacji.
O bezpieczeństwie lepiej nie myśleć zero-jedynkowo, tylko raczej jak o kolejnych warstwach ochronnych.
Visions of Our Land/Getty Images

O bezpieczeństwie lepiej nie myśleć zero-jedynkowo, tylko raczej jak o kolejnych warstwach ochronnych.

Mit 1: inwigilacja dotyka tylko kryminalistów, zwykli ludzie mogą spać spokojnie

Bracia Strugaccy napisali, że „porządny obywatel powinien obawiać się ludzi, którzy twierdzą, że porządny obywatel nie ma się czego obawiać”. Prawo do prywatności nie jest czymś, z czego powinniśmy rezygnować tylko dlatego, że „nie mamy nic do ukrycia”. Inwigilacja, która nie podlega kontroli sądu (a tak jest w nowej ustawie), łatwo może prowadzić do szantażu przez służby nawet zwykłych, niewinnych obywateli. Dodatkowo tego typu mechanizmy przesuwają równowagę sił od obywatela w kierunku władzy, co może prowadzić do powstania miękkiego totalitaryzmu.

Argumentacja dotycząca „zwykłych ludzi”, nawet jeśli byłaby poprawna w przypadku uczciwych funkcjonariuszy, załamuje się w przypadku skorumpowanych policjantów bądź agentów służb, którzy dzięki temu zyskują więcej kontroli nad obywatelami i lepsze sposoby, aby ukryć swoją korupcję.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj