W kosmosie pada deszcz! Badacze po raz pierwszy zaobserwowali, jak wielka czarna dziura pochłania materię
Kosmiczna burza w gromadzie Abell
Jest to – ni mniej, ni więcej – gwałtowna burza kosmiczna. Odkrycia dokonano w największej galaktyce gromady Abell.
Gromada galaktyk Abell
Judy Schmidt/Flickr CC by 2.0

Gromada galaktyk Abell

Milion lat świetlnych od nas, w znanej i często obserwowanej gromadzie galaktyk Abell 2597, w jej centralnej i największej galaktyce, zauważono deszcz materii opadający na centralną supermasywną czarną dziurę. Dokonał tego zespół astronomów z Uniwersytetu Yale, pracujący przy teleskopie ALMA w Chile.

Odkrycie uznano za ważne i opisało je renomowane czasopismo „Nature” w jednym z ostatnich wydań. Od lat wiadomo, że praktycznie wszystkie galaktyki mają w swoich centrach ogromne czarne dziury o masach od milionów do miliardów mas Słońca. Nie do końca wiadomo, jak takie gigantyczne twory powstają, faktem jest jednak, że supermasywnych czarnych dziur jest niemal tyle, ile galaktyk na niebie.

Taka ogromna czarna dziura zasysa rozgrzaną materię pochodzącą głównie z galaktycznego halo (otoczki galaktycznej), która następnie, po zbliżeniu się, przybiera formę ogromnego dysku materialnego krążącego wokół. Nazywa się to dyskiem akrecyjnym, w którym materia krążąc, rozgrzewa się do ogromnych temperatur. Z niego dziura się pożywia.

Często dyski osiągają ogromne rozmiary (większe od rozmiarów Układu Słonecznego) i wielką temperaturę, czyniąc całą galaktykę aktywną, czyli przejawiającą właśnie wzmożoną aktywność centralnej czarnej dziury (dla porównania – czarna dziura leżąca w centrum naszej Galaktyki, czyli tzw źródło Sagittarius A*, ma niecałe cztery miliony mas Słońca, a więc jest stosunkowo mała, i okres największej aktywności, czyli pochłaniania materii, już w jej przypadku dawno minął. Jest w poobiedniej drzemce).

Czyli do tej pory scenariusz był w miarę poznany. Supermasywne czarne dziury zasysają z dysku akrecyjnego bardzo rozgrzaną materię (gaz i pył) i czynią to w miarę stabilnie.

Teraz jednak badacze z Yale zauważyli w największej galaktyce gromady Abell coś niezwykłego. Otóż jest to – ni mniej, ni więcej – gwałtowna burza kosmiczna, w której obłoki – dla odmiany – bardzo zimnej materii zbliżone do czarnej dziury kondensują i wytwarzają coś w rodzaju materialnego deszczu opadającego na nią. Pomijają przy tym stadium dysku akrecyjnego. Zjawisko to przypomina nieco znany nam wszystkim z Ziemi proces, gdy masy rozgrzanego powietrza unoszą się ku górze, ochładzają się gwałtownie i kondensują, wytwarzając deszcz.

Że coś takiego może się dziać przy gigantycznej czarnej dziurze – przewidywano teoretycznie od kilku lat, dopiero teraz jednak udało się to zaobserwować. Okazuje się więc, że supermasywne czarne dziury żywią się na wiele różnych sposobów i w sprzyjających warunkach „pogodowych” potrafią pozyskać materię także z obłoków bardzo zimnego gazu, które znajdą się stosunkowo blisko. Zresztą same obłoki, z których w Abellu pada ten niezwykły kosmiczny deszcz, też udało się zaobserwować. Są trzy takie duże (o rozmiarach dziesiątków lat świetlnych) i bardzo zimne obłoki pędzące w kierunku centralnej czarnej dziury tej galaktyki z prędkością miliona kilometrów na godzinę. To z nich pada.

Po prostu – Kosmos jest niezwykły.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj