Czy partie polityczne są jeszcze potrzebne?
Złość na partyjność
Dr Adam Gendźwiłł, zdobywca Nagrody Naukowej POLITYKI w kategorii nauki społeczne, wyjaśnia, dlaczego tak bardzo nie lubimy partii i co z tym zrobić.
W kraju tej wielkości co Polska istnienie demokracji bez partii nie jest możliwe.
Michał Dyjuk/Reporter

W kraju tej wielkości co Polska istnienie demokracji bez partii nie jest możliwe.

Anna Dąbrowska: – Jarosław Kaczyński powiedział ostatnio, że w polityce stwierdzenie „na pewno” nie istnieje. I ma rację, więc chyba wiwisekcja aktualnej polityki jest z naukowego punktu widzenia dość ryzykowna.
Adam Gendźwiłł: – Bardzo ryzykowna. Polityka jest zawsze w jakimś sensie bieżąca i bardzo trudno naukowcom oddzielać rolę komentatorów od roli badaczy. Staram się w tym ćwiczyć, ale to spore wyzwanie. Społeczeństwo jest gęstą siecią współzależności ludzi i instytucji, a ja próbuję odnajdywać w tych zależnościach jakieś powtarzalne ślady, by można na tej podstawie formułować ugruntowane empirycznie wnioski. W USA mniej więcej od lat 50. wyraźnie podkreśla się, że politologia to political science. Science – bo staramy się być empirykami, nie chodzi o to, by tylko komentować bieżące wydarzenia, ale żeby identyfikować przyczyny i prognozować skutki tego, co się dzieje w polityce.

I wyszło panu z obserwacji i badań, że partyjność jest odbierana przez wielu Polaków jak obelga, a bezpartyjność – jak cnota. Dlaczego?
W pierwszym etapie transformacji partyjność kojarzyła się ewidentnie z członkostwem w PZPR i z minionym reżimem, do którego prawie nikt nie chciał się przyznawać. Wstąpienie do partii w wielu środowiskach było interpretowane jako przejście „do nich”, partyjnych, i społecznie napiętnowane. Poza tym zrobiono bardzo wiele, aby partie w Polsce nie były silnymi instytucjami.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj