Egzoszkielety: nadzieja dla sparaliżowanych
Pacjent i skafander
Jak się nauczyć chodzić po urazie kręgosłupa? Skąd wziąć na to siły i pieniądze?
Japoński egzoszkielet HAL to nadzieja dla sparaliżowanych
EPA/PAP

Japoński egzoszkielet HAL to nadzieja dla sparaliżowanych

Wyrzucają mnie drzwiami, to próbuję wejść oknem – mówi Mariusz Gosk, jakby drwiąc sobie z tego, że niedowład nóg zmusza go do poruszania się na wózku inwalidzkim. Samochód, którym jechał w 2012 r., wpadł do rowu, a on mimo zapiętych pasów na miejscu pasażera doznał urazu kręgosłupa. Kilka dni wychodził ze stanu nieprzytomności, następnie leczono komplikacje, jakie wdały się po zatorowości płucnej, później czekała go wielomiesięczna rehabilitacja, która na razie nie przyniosła spodziewanych efektów. – Jeszcze nie chodzę, ale mam nadzieję, że stanę kiedyś na nogach i zrobię samodzielnie kilka kroków.

To dziś właściwie jedyne marzenie pana Mariusza, który z rodziną mieszka w Łomży, ale przez ostatnie cztery lata zwiedził ośrodki rehabilitacyjne w całym kraju: Konstancinie, Wrocławiu, Bydgoszczy, Bielsku-Białej. – Gdyby nie hart ducha i pomoc najbliższych, pewnie zalegałbym w łóżku, bo większość turnusów rehabilitacyjnych organizuję sobie sam na własny koszt – wyznaje. Ćwiczy codziennie przez kilka godzin. Resztę dnia poświęca na prowadzenie firmy i dobijanie się w towarzystwach ubezpieczeniowych o zwrot ponoszonych kosztów leczenia. – Gdyby nie własna działalność gospodarcza, musiałbym wyżyć za 767 zł renty. Tymczasem miesiąc rehabilitacji w dobrym prywatnym ośrodku to wydatek kilkunastu tysięcy złotych. Oferta NFZ pozwala na rehabilitację przez sześć tygodni raz w roku, a to stanowczo za mało.

Kierująca Kliniką Rehabilitacji Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego dr hab.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj