Czy jeszcze kiedykolwiek ujrzymy płatki śniegu i mróz na szybach w grudniu?
Od kilku lat aura sprawia nam zawód w okolicach świąt i Sylwestra. Nie ma śniegu i mrozu. Jest 5 albo nawet 10 stopni powyżej zera.
Wystarczy sprzyjający zbieg klimatycznych i kosmicznych okoliczności, byśmy znów mogli lepić bałwany i jeździć do woli na łyżwach czy na nartach.
Freestocks.org/StockSnap.io

Wystarczy sprzyjający zbieg klimatycznych i kosmicznych okoliczności, byśmy znów mogli lepić bałwany i jeździć do woli na łyżwach czy na nartach.

Przez ostatnie trzy lata zimy praktycznie nie było, i to właściwie w całej Europie. Bardzo rzadko zdarzał się mróz, a śnieg padał tylko okazjonalnie. W górach – jeśli nie były to lodowce alpejskie – były kłopoty z jeżdżeniem na nartach.

Czy powodem jest ocieplenie klimatu czy jakieś inne zjawiska?

Co odpowiada za brak śniegu zimą?

W najprostszym wyjaśnieniu za sprawcę tego fenomenu należy uznać morze, a dokładniej – wywołane ociepleniem ogólnoświatowym nadmierne topnienie lodów arktycznych latem. Są to lody z wodą słodką. Topniejąc, przyczyniają się do pociemnienia mórz i oceanów i powodują, że zostają one mocniej nagrzane Słońcem. Poza tym brak lub znaczne uszczuplenie pokrywy lodowej sprawia, że ciepło z wód arktycznych nie ma bariery i intensywniej przedostaje się do atmosfery. W strefie arktycznej zdecydowanie robi się cieplej, o czym doskonale już od lat wiedzą białe niedźwiedzie.

Gdy jednak przychodzi zima, ten mechanizm działa szczególnie na Europę. Normalnie zimą tworzą się duże różnice ciśnień między chłodnymi obszarami arktycznymi i położonymi na niższych szerokościach obszarami cieplejszymi – np. wysokiego ciśnienia w okolicach Azorów i niskiego z okolic Islandii. Jeśli różnice te są istotne, powstają silne wiatry pchające z zachodu i z północy nad Europę wilgotne i ciepłe masy powietrza – wówczas zimy stają się łagodne.

Powodem może tez być niska aktywność wulkaniczna. Mało erupcji wulkanów oznacza, że ich pyły nie zasłaniają promieniowania słonecznego i może ono skutecznie podgrzewać atmosferę. Wówczas zimy zwykle są cieplejsze. I odwrotnie, tzw. Mała Epoka Lodowa, która ogarnęła Europę na pięć wieków, między końcem XIII a początkiem XVIII w., i która oznaczała znacznie surowszy klimat zwłaszcza zimą, była wywołana właśnie wcześniejszą wzmożoną aktywnością wulkanów, głównie azjatyckich, z Indonezji i Filipin.

Winne Słońce?

Także nasze Słońce może tu ponosić część winy. Wiadomo, że przechodzi ono 11-letnie cykle aktywności – od minimalnej aktywności do maksymalnej. Gdy aktywność Słońca ulega nasileniu, wówczas powstają na nim liczne plamy, które wprawdzie mogą obniżyć sam blask gwiazdy (przez obecność plam), ale wówczas ilość promieniowania i energii słonecznej docierającej do Ziemi zwiększa się.

W latach wysokiej aktywności atmosfera Ziemi nagrzewa się bardziej (różnie na różnych wysokościach). Odwrotnie, gdy aktywność Słońca jest mała (mało plam). Wtedy atmosfera ziemska się ochładza. Ostatni bardzo wyraźny spadek aktywności słonecznej miał miejsce w latach 2006–2011, a potem nastąpił jej stopniowy wzrost (najwyraźniejszy w 2014 r.) i to może mieć pewien wpływ na ciepłe zimy obecnie.

Wreszcie za to, że nie ma prawdziwych zim ze śniegiem, mrozem i kuligiem, sami ponosimy winę. Ponieważ od dziesiątków lat naszą działalnością gospodarczą ocieplamy klimat i to bardzo. Nie ma co do tego wątpliwości; rzecz jest już naukowo udowodniona. 2014 rok był najcieplejszym rokiem od chwili, gdy rozpoczęto systematyczne i naukowe pomiary ziemskiej temperatury, a więc od końca XIX w.

Prawdziwe zimy pewnie jeszcze się zdarzą

Jednak już 2015 był cieplejszy od 2014, a więc stał się nowym rekordzistą, a 2016 najpewniej (wszystkie do listopada zebrane dane na to wskazują) pobije rekord z 2015. I tak może być z następnymi latami. Te też będą bić nowe rekordy. Stąd zresztą bierze się zatrważające ocieplenie Arktyki.

Prawdziwe zimy pewnie jeszcze się zdarzą, za rok, dwa czy kilka lat. Wystarczy sprzyjający zbieg klimatycznych i kosmicznych okoliczności, byśmy znów mogli lepić bałwany i jeździć do woli na łyżwach czy na nartach. Prognoza aktywności słonecznej na najbliższe lata wskazuje, że aktywność ta będzie istotnie maleć, a więc zimy będą zimne. Generalnie jednak należy się spodziewać coraz cieplejszego klimatu.

Aż w końcu – w perspektywie kilkudziesięciu lat – zimy z prawdziwego zdarzenia, takie jakie jeszcze zdarzały się kilka lat temu, raczej przejdą do historii. Będzie ciepło.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj