Niemiecka agencja rządowa ostrzega: Ta lalka może szpiegować Twoje dziecko
Niemiecka agencja rządowa zaleciła rodzicom pozbycie się z domu lalki „My friend Cayla” firmy Genesis Toys.
Zabawki interaktywne mogą stanowić niebezpieczeństwo dla twojego dziecka.
Tomasz Korzewski/Polityka

Zabawki interaktywne mogą stanowić niebezpieczeństwo dla twojego dziecka.

Niemiecka agencja rządowa zajmująca się bezpieczeństwem danych i komunikacją zaleciła rodzicom usunięcie z domu lalki dla dzieci „My friend Cayla”. Czym zabawka w różowej spódnicy zasłużyła sobie na niechęć urzędników? Okazało się, że może ona zostać wykorzystania do… szpiegowania naszych domów.

Zgodnie z informacją producenta Cayla miała być pierwszą niemal „żywą” lalką i najlepszą towarzyszką zabaw naszej dorastającej pociechy. Lalka (którą można kupić również w Polsce) odpowiada pełnymi zdaniami, może rozmawiać, bawić się, a nawet pomagać w odrabianiu lekcji. Jak tego dokonuje? Po wyciągnięciu zabawki z pudelka rodzic musi zsynchronizować Caylę ze swoim telefonem lub tabletem. Dzięki temu zabawka zyskuje dostęp do internetu i całej zawartej w nim wiedzy.

Czy interaktywne zabawki zagrażają dzieciom?

Ale jak się okazało, wspaniała towarzyszka dziecięcych zabaw może być niebezpieczna nie tylko dla malucha, ale dla wszystkich domowników. Jak podaje BBC News, związani z niemiecką agencją badacze stwierdzili, że umieszczony w zabawce port Bluetooth nie jest odpowiednio zabezpieczony i umożliwia hakerom podsłuchiwanie oraz mówienie do bawiącego się Caylą dziecka.

Po co hakerzy mieliby interesować się mówieniem i słuchaniem cudzych dzieci? Pole do popisu jest tu wręcz nieograniczone. Od namówienia naszej pociechy do otworzenia drzwi do domu, przez kradzież haseł aż po indoktrynację dziecka. Tak więc w teorii zagrożenie jest olbrzymie.

I kuszące dla hakerów. W przypadku zabawki Genesis Toys takie sytuacje zdarzały się już wcześniej. Pierwsze doniesienia o przejęciu przez hakerów lalki dla dzieci pojawiły się już w styczniu 2015 r. Jednak jak utrzymywały firmy zajmujące się dystrybucją „My friend Cayla” na terenie poszczególnych krajów, były to przypadki pojedyncze, odosobnione i wychwycone przez specjalistów.

Firma zobowiązała się również do poprawy oprogramowania zabawki. Jednak jak twierdzi BBC News, eksperci wciąż ostrzegają, twierdząc, że problem do dziś nie został rozwiązany. Dlatego niemiecka agencja rządowa zdecydowała się na wezwanie rodziców do usunięcia Cayli ze swoich domów. Czy polscy rodzice pójdą w ślady Niemców? To się okaże, ale na pewno warto jeszcze raz zastanowić się, czym bawi się nasze dziecko i czy piękne, kolorowe i sympatyczne zabawki, które mu dajemy, są w istocie niewinne.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj