szukaj
Myszy z kosmicznej spermy. Krok w stronę kolonizacji Marsa?
Małe myszki zostały poczęte dzięki spermie, która przez 9 miesięcy dryfowała w kosmosie.
Małe myszki zostały poczęte dzięki spermie, która przez 9 miesięcy dryfowała w kosmosie.
Mark Robinson/Flickr CC by 2.0

Małe myszki zostały poczęte dzięki spermie, która przez 9 miesięcy dryfowała w kosmosie.

Narodziny 73 zdrowych mysich dzieci zelektryzowały świat nauki. Skąd takie poruszenie? Małe myszki zostały poczęte dzięki spermie, która przez 9 miesięcy dryfowała w kosmosie. Niewielki krok dla myszek, olbrzymi dla naukowców pracujących nad stworzeniem ludzkich kolonii na innych planetach.

Podróże w kosmos wiążą się z całą gamą nierozwiązanych jak dotąd problemów. Do wyścigu w przestrzeń stanęły NASA, Roskosmos (Rosja), CNSA (chiny) oraz SpaceX Elona Muska. Ale co się stanie, gdy już dotrzemy na inną planetę i założymy kolonie? Oprócz problemów z zagospodarowaniem jej na dom dla ludzi pojawią się także komplikacje dotyczące rozmnażania i zaludniania nowych lądów.

Przede wszystkim hipotetyczny statek kosmiczny pomieści ograniczoną liczbę osób. Oznacza to, że nowo założona populacja Homo sapiens dysponowałaby bardzo ograniczoną pulą materiału genetycznego i bardzo szybko dotknąłby ją problem chowu wsobnego. Efektem tego zjawiska może być m.in. zmniejszenie płodności, odporności na choroby, masy ciała, wytrzymałości kości oraz osłabienie odporności psychicznej. Nie są to cechy, na które mogą sobie pozwolić potomkowie kosmicznych kolonizatorów. Dlatego hipotetyczna załoga statku podróżującego z misją zasiedlenia nowych światów musiałaby zabrać na pokład pokaźny ładunek męskiego nasienia. I tu zaczynają się schody.

Do tej pory sądzono, że plemniki nie mogą przetrwać wycieczki w kosmos. Naukowcy zakładali, że panujące w kosmosie promieniowanie wywoła nieodwracalne szkody w DNA plemników, przez co stracą one zdolności reprodukcyjne. Okazuje się, że jest inaczej.

Myszy poczęte z kosmicznej spermy

Zespół biologa Teruhiko Wakayamy z University of Yamanashi w Japonii pobrał próbki spermy od 12 myszy i po zamrożeniu ich w temperaturze -95°C wysłał je w 9-miesięczną podróż na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Druga, również zamrożona porcja nasienia pozostała na Ziemi, tak aby naukowcy mogli porównać jakość ziemskiej i kosmicznej spermy po powrocie tej ostatniej z odległych wojaży.

Jak donosi Katherine Kornei w „Science”, początkowo hipotezy naukowców okazały się trafne. Zamrożona sperma podróżująca na pokładzie ISS rzeczywiście zawierała (na skutek działania sto razy wyższego promieniowania niż na Ziemi) poważnie uszkodzone DNA. Mimo wszystko zespół Wakayamy postanowił użyć nasienia do zapłodnienia mysiej surogatki. Ku zaskoczeniu badaczy po trzech tygodniach od zapłodnienia mysie mamy wydały na świat 73 zdrowe myszki, które pod względem genetycznym niczym nie różniły się od swoich poczętych za pomocą ziemskiej spermy braci.

Jest to pierwszy tego rodzaju eksperyment wykonany na ssakach, a jego wyniki sugerują, że uszkodzone nasienie może się zregenerować po zapłodnieniu, a cała procedura nie niesie ze sobą skutków ubocznych dla potomstwa.

Czy oznacza to, że problem rozrodu człowieka w jego hipotetycznych koloniach na innych planetach mamy już z głowy? Badacze są ostrożni i studzą zapał. Po pierwsze dlatego, że eksperyment należy jeszcze powtórzyć i czekać na dalsze wnioski. Po drugie zaś stukrotnie wyższe promieniowanie panujące na orbicie Ziemi jest niczym w porównaniu do poziomu radiacji w głębokim kosmosie. Niemniej małe kosmiczne myszy wywołały duże zamieszanie w świecie nauki.

Czas pokaże, czy ich los przykuje uwagę środowiska na dłużej.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj