szukaj
Leczenie jelit bakteriami uzyskanymi z kału zdrowych ludzi?
Postrach dla laseczek
Nie brzmi to najapetyczniej, ale sprawdza się doskonale.
Świat medycyny na długo dał się uwieść antybiotykom.
Sage Ross/Wikipedia

Świat medycyny na długo dał się uwieść antybiotykom.

Często myślimy o jedzeniu, ale zdecydowanie za rzadko uświadamiamy sobie, że spożywanie pokarmu jest najmniej ważną spośród wielu czynności układu pokarmowego. Jelita – jego najdłuższa część – są dużo bardziej wszechstronne. Ich wpływ na ogólny stan zdrowia to jednak nie wyłącznie nasza zasługa, lecz trylionów bakterii, które się w nich zadomowiły. Skąd się tam wzięły i po co? – Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba cofnąć się do dnia narodzin, bo wtedy zaczynają nas zasiedlać kolonie mikrobów – wyjaśnia dr Paweł Grzesiowski, immunolog i pediatra, twórca Ośrodka Badań i Przeszczepiania Mikrobioty Jelitowej w Warszawie.

80 proc. mikroflory jelitowej przejmujemy od matki podczas porodu, pozostałą część z jej brodawek sutkowych, dłoni oraz pieluszek i prześcieradeł, z którymi stykała się nasza skóra. – Dla niemowlaka jest to pierwsza szczepionka, pierwszy uodparniający trening immunologiczny – podkreśla dr Grzesiowski, który uważa fizjologiczne bakterie przewodu pokarmowego za najcenniejszy skarb natury.

Groźne niegroźne

W czasach, które demonizują zarazki i każą nam się ich pozbywać na każdym kroku, docenianie roli tych bakterii można uznać za przejaw dziwactwa. Ale to właśnie rozsądek przemawia za tym, by dbać o swoją mikrobiotę nie mniej niż o serce czy wątrobę. Bo kiedy jej zabraknie – tracimy zdrowie, a bywa, że poważnie zagrożone jest wtedy nawet życie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną