Czym się różni empatia od współczucia, tłumaczy prof. Paul Bloom
Mściciel z empatią
Rozmowa z prof. Paulem Bloomem, psychologiem z Yale University, o tym, czym się różni empatia od współczucia i o jej ciemnych stronach.
Pablo Heimplatz/StockSnap.io

Marcin Rotkiewicz: – Prowokator z pana.
Paul Bloom: – Przesada.

Do takiego wniosku można dojść choćby na podstawie tytułu, wydanej właśnie po polsku, pańskiej książki „Przeciw empatii”. Sam pan w niej przyznaje, że dziś być krytykiem empatii, to jak występować przeciw małym słodkim kotkom, które wszyscy kochają.
Rzeczywiście, empatię uważa się za wspaniałą zdolność, więc jej negatywna ocena może szokować i wywoływać ostre reakcje, czego doświadczyłem na własnej skórze. Kiedy opublikowałem popularnonaukowy artykuł na ten temat, zajrzałem do mediów społecznościowych w internecie, by sprawdzić, jakie wywołał reakcje. Liczyłem, że ludzie jakoś docenią mój punkt widzenia i sprowokuje on ciekawą dyskusję. Pierwszy komentarz, który zobaczyłem na Twitterze, brzmiał jednak: „Prawdopodobnie to najgłupsza rzecz, jaką kiedykolwiek czytałem”.

Ponadto wyliczył pan, ile książek dostępnych w internetowym sklepie Amazon zawiera w tytule owo magiczne słowo „empatia”.
Ponad półtora tysiąca.

W większości z nich można przeczytać, że empatia powinna zmieniać świat na lepsze. Słynny badacz życia szympansów prof. Frans de Waal wydał kilka lat temu „Wiek empatii”, w którym postulował przejście od ery rozumu do epoki empatii. Z kolei amerykański aktywista Jeremy Rifkin apeluje w swojej książce, byśmy podążali w kierunku „globalnej świadomości empatycznej”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną