Garść propozycji dla tych, którzy od fotografi chcą czegoś więcej
Thingyfy Pinhole Pro, głowica Nitrotech N8, dysk My Passport SSD i dron DJI Spark – prawdziwa gratka dla fanatyków fotografii!
Dron DJI Spark
materiały prasowe

Dron DJI Spark

Obiektyw Thingyfy Pinhole Pro
materiały prasowe

Obiektyw Thingyfy Pinhole Pro

Głowica Nitrotech N8
materiały prasowe

Głowica Nitrotech N8

Przenośny dysk My Passport SSD
materiały prasowe

Przenośny dysk My Passport SSD

Obiektyw nieobskurny

Lubimy w Technoechu projekty takie jak Thingyfy Pinhole Pro. Może dlatego, że każą zastanowić się nad, na przykład, naszym uzależnieniem od techniki? Pinhole Pro to obiektyw otworkowy – zasadniczy element czegoś, co kiedyś znano pod nazwą camera obscura. Pinhole Pro opakowuje tę wielowiekową tradycję w elegancką i wytrzymałą formę z lotniczego aluminium. Kąt widzenia obiektywu zbliżony jest do zwyczajnego (wyposażonego w soczewki) odpowiednika o ogniskowej 50 mm. Pierścień na obiektywie umożliwia precyzyjną regulację średnicy otworka (od 0,1 mm do 0,8 mm). Doprawdy trudno o lepsze narzędzie do nauki podstaw optyki i zachętę do eksperymentowania – i odreagowania presji osiągania coraz to doskonalszych parametrów obrazu. Pinhole Pro to szansa na namacalne doświadczenie historii fotografii. Idea wydała się słuszna nie tylko nam – na Kickstarterze (amerykańska platforma crowdfundingowa) Thingyfy zdołał zebrać bez problemu 10-krotność kwoty wymaganej do uruchomienia produkcji. Cena wkrótce dostępnego obiektywu – ok. 80 dol., w wersjach dla lustrzanek i bezlusterkowców wszystkich znaczących producentów.

Porządna głowica

Tym, którzy używają sprzętu fotograficznego lub kamer wideo o większych gabarytach i wadze (do 8 kg), a także tym, którzy podglądają ptaki długimi lunetami, sugerujemy zwrócić uwagę na nową głowicę firmy Manfrotto. Nitrotech N8 to pierwsza głowica olejowa wykorzystująca także „tłok z azotem” – cokolwiek to znaczy. Producent nie ujawnia szczegółów tego wynalazku, ale efekt jest ewidentny. Dzięki jego zastosowaniu ruchy kamery stają się wyjątkowo płynne i precyzyjne. Z ciekawostek: włoski producent zastosował w tym modelu standardowy rodzaj szybkozłączki – ale już sposób jej umieszczania w głowicy jest ponadstandardowy: aparat lub kamerę można wpiąć błyskawicznie i bezpiecznie z góry. Głowica może się wydawać dość bezkompromisowa w swoich gabarytach i wadze (ponad 2 kg), ale w swojej klasie należy do sprzętów najmniejszych i najlżejszych. Cena też wydaje się sensowna jak na sprzęt o podobnej klasie i (deklarowanej) wytrzymałości – ok. 450 dol. Z bonusowych drobiazgów, które osładzają ten wydatek – poziomica wyposażona jest we własne światełko.

Pamięć w podróży

Wiedząc doskonale, że Nitrotech N8 nie należy do produktów pierwszej potrzeby, spieszymy z kolejną propozycją – tym razem dla każdego. My Passport SSD to bardzo udany przenośny dysk „twardy” oparty na technologii półprzewodnikowej. Western Digital ogłasza, że jest najszybszym tego typu dyskiem na rynku – i chociaż testy wykazują pewne rozbieżności między deklaracjami a stanem faktycznym, to osiągane w praktyce 300 MB/s wciąż jest godne uwagi. Tym bardziej że z dyskiem można się obchodzić dość obcesowo – wytrzyma upadek z 2 m i potężne przyspieszenia. Jeśli tylko nie wybieracie się w kosmos, takie parametry czynią z My Passport SSD sensowny dysk do używania w podróży. To niewielkie (90 na 45 na 10 mm) urządzenie wyposażono w złącze USB 3.1 drugiej generacji (wtyczka USB-C), ale dołączony adapter da też szansę użytkownikom starszego standardu USB 2.0. Szyfrowanie danych kluczem 256-bitowym, najmocniejszym na rynku konsumenckim, odbywa się na poziomie sprzętowym – pliki będą więc bezpieczne. Dołączone przez producenta oprogramowanie ułatwia backup danych i diagnozowanie kondycji urządzenia. Ceny – atrakcyjne jak na tego typu nośnik danych: 100 dol. za 256 GB, 180 za 512 GB oraz 360 za (wkrótce) 1 TB. Gwarancja – trzy lata.

Dron przyjazny

Czy mają już państwo własnego drona? Najwyższy czas – DJI Spark jest stosunkowo niedrogi (2,5–3,5 tys. zł), łatwy w obsłudze i zachowuje się jak zwierzę domowe. To najmniejszy model w ofercie firmy DJI. Waży 300 g, a po rozłożeniu jego długość/szerokość wynosi niewiele ponad 14 cm. Je też z ręki, a dokładniej: startuje z dłoni, reaguje na gesty i sam wraca do właściciela (bardziej jak pies niż kot). Sparka zaprojektowano z myślą o użytkownikach, którzy nigdy nie mieli kontaktu z dronami. Kierowany za pomocą aplikacji na smartfona dron bez problemu wykona prawdziwie hollywoodzką jazdę, filmując zadany (nas na przykład) obiekt na kilka spektakularnych sposobów. Ponieważ orientuje się w przestrzeni nie tylko dzięki modułowi GPS/GLONASS, ale i systemowi orientacji wizualnej, sam będzie śledził obiekty w ruchu oraz unikał przeszkód. Rozpozna też obszary objęte zakazem lotów. Rozdzielczość obrazu rejestrowanego przez kamerę (matryca 1/2,3 cala, 25 mm, f/2,6) nie jest imponująca, ale mimo to jego jakość jest co najmniej zadowalająca. Spark nie lata przesadnie daleko (2 km) ani szybko (50 km/h), ani długo (12 minut), ale i tak stanowi bardzo ciekawą propozycję. Zdecydowanie łatwiej wykorzystać pełnię jego możliwości po dokupieniu pilota (150 dol.) i ewentualnie gogli do wirtualnej rzeczywistości, które przenoszą doświadczenie kierowania każdym dronem na zupełnie nowy poziom.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj