Usunięto gen odpowiedzialny za wrodzoną chorobę serca u ludzkiego embrionu
Edytowanie ma przyszłość
Naukowcy zmodyfikowali ludzki embrion, tak aby wyeliminować gen odpowiedzialny za dziedziczną chorobę serca. Pierwszy krok do eugeniki?
Naukowcy użyli metody CRISP, aby modyfikować ludzki zarodek.
koya979/PantherMedia

Naukowcy użyli metody CRISP, aby modyfikować ludzki zarodek.

Oto kolejny krok, jaki naukowcy postawili w inżynierii genetycznej: udało im się usunąć nieprawidłowy gen, który odpowiada za wrodzoną chorobę serca. W miejsce szkodnika wstawili jego zdrową kopię. Eksperyment zakończono, zanim zarodki – pozyskane wcześniej metodą in vitro – można było wszczepić do macicy.

Na ostatnie zastrzeżenie komentatorzy pracy opublikowanej w „Nature” zwracają szczególną uwagę, ponieważ opinia publiczna wielokrotnie była w przeszłości straszona, że manipulacje na ludzkim genomie doprowadzą do modyfikacji embrionów. Ergo każdy będzie miał wpływ na to, jakie chce mieć dzieci (wiadomo: piękne, zdrowe i mądre), co otworzy wrota do selekcji, o jakiej się filozofom i etykom nie śniło.

Czy CRISPR to krok do eugeniki?

Odtąd widmo biotechnologii, która rządzi naszymi upodobaniami, krąży nad światem – więc nie można się dziwić, że naukowcy bardzo nie chcą nikomu podpaść. Ale z drugiej strony nie zamierzają przerwać badań, które mogą przecież ocalić nas przed chorobami dziedzicznymi. W tym między innymi celu wynaleziono CRISPR. Metodę tę wykorzystuje się dziś do modyfikacji ludzkiego genomu, a enzym Cas9 pozwala wycinać nieprawidłowe fragmenty DNA.

W badaniu przeprowadzonym w Oregon Health and Science University w USA posłużono się CRISPR/Cas9 do naprawienia zmutowanego genu wywołującego kardiomiopatię przerostową serca. To poważna choroba, właściwie nieuleczalna, która niejednokrotnie ujawnia się nagle i rodzina dowiaduje się o niej po sekcji zmarłej osoby. Genetyczne nożyczki Cas9 wycięły zmutowany fragment DNA, który zastąpiono prawidłowo działającym genem (znanym pod kryptonimem MYBPC3).

W przeciwieństwie do wcześniejszych eksperymentów z CRISPR, prowadzonych na przykład w Chinach, Amerykanie skorzystali z metody na wcześniejszym etapie procesu zapłodnienia – nie kiedy zarodek się już formował kilkanaście godzin po zetknięciu plemnika z komórka jajową, ale niemal w tym samym czasie. Wyniki okazały się dużo lepsze.

Jak wspomniałem na początku, choć spełniono wszystkie warunki, aby z uzdrowionych zarodków urodziły się dzieci już bez wadliwego genu, eksperyment przerwano i do żadnej ciąży nie doprowadzono. Wywołano za to szeroką dyskusję, co nastąpi dalej – czy efektywna metoda pozwoli na usuwanie np. dużo częstszych wad takich genów jak BRCA lub innych, związanych z 10 tys. chorób genetycznych?

Poprawianie ludzkich zarodków (zwane fachowo edytowaniem genów) ma na pewno dużą przyszłość. Jednak trzeba też pamiętać o zastrzeżeniach, jakie zgłasza spora część środowiska naukowego. Prof. Shoukhrat Mitalipov, główny autor pracy opublikowanej w „Nature”, przyznał, że ma nadzieję, iż organy regulacyjne nie będą ograniczały naukowcom dostępu do funduszy na prowadzenie dalszych badań, ale też uda się wypracować precyzyjne ramy, by wszyscy wiedzieli, na co można sobie w eksperymentach pozwolić, a co nie jest dozwolone. „W przeciwnym razie ta obiecująca technologia zostanie przeniesiona na obszary nieuregulowane i nie powinniśmy do tego dopuścić” – stwierdził uczony.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj