Przeszłość powraca pod postacią Atari Retro Handheld
Czterdziestoparoletni czytelnicy POLITYKI dzielą się na takich, którzy odmrażali sobie stopy w kolejkach do bud z tak zwanymi automatami i na pozostałych.
Kamera sportowa Sony RXO

Kamera sportowa Sony RXO

Gałka Logitech Craft

Gałka Logitech Craft

Konsola Atari Retro Handheld

Konsola Atari Retro Handheld

Statyw Flowtech 75

Statyw Flowtech 75

Kamery stowarzyszone

W królestwie kamer sportowych od lat panują produkty firmy GoPro (oraz ich klony). Pojawienie się poważnej konkurencji było kwestią czasu, ale i tak kamerka Sony RX0 okazała się niespodzianką. Podobnie jak w innych cenionych przez Technoecho aparatach z serii RX, tak i w tym japoński producent umieścił matrycę wręcz gigantyczną jak na ten typ urządzenia. Jest ona czterokrotnie większa od montowanych w, na przykład, Hero 5 (a obie kamery nie różnią się znacząco ani rozmiarami, ani wagą). Oznacza to, że każdy z 15 mln pikseli rejestrowany jest z niespotykaną wiernością, tym bardziej że wysokiej klasy (seria T*) obiektyw o ogniskowej 24 mm i jasności f/4 wyprodukowany został przez firmę Zeiss. Obraz rejestrowany może być w trybie S-Log2, umożliwiającym wyciśnięcie maksimum szczegółów w procesie edycji. Obraz wideo o rozdzielczości 1080p może być rejestrowany z maksymalną szybkością 60 klatek na sekundę (720p – 120 klatek na sekundę). Jest też tryb 4K, dostępny przez złącze HDMI. I tu dochodzimy do sedna. Choć RX0 jest wodoodporna (10 m), wstrząsoodporna (rzut z 2 m) i można ją przejechać samochodem, startuje w nieco innej konkurencji niż Hero – i przeznaczona jest raczej dla twórców poszukujących nowej perspektywy widzenia. Pięć identycznych kamer RX0 można spiąć w jeden bezprzewodowy, działający wespół system (z tzw. timecodem). Na specjalnym, dostępnym oddzielnie, stelażu można ich zainstalować nawet 15 – i rejestrować wysokiej jakości obraz dookólny. Obecność RX0 na rynku będzie wkrótce powodem sporego zamieszania, limitowanego może tylko przez cenę urządzenia – równowartość 700 dol.

Wszechstronna gałka

Firma Logitech postanowiła do tego, co już dobrze znamy i lubimy, czyli klasycznej klawiatury z górnej półki, dołożyć kółko, czyli aluminiową gałkę. Jak sama nazwa wskazuje, gałka ta służy do kręcenia, a dokładniej – daje możliwość „fizycznej” interakcji z wybranymi aplikacjami (Adobe Photoshop, Illustrator, Premiere, InDesign, Microsoft Word, PowerPoint, Excel). Gałka upraszcza obsługę oprogramowania w sposób kontekstowy, czyli jej funkcja zmienia się w zależności od aplikacji i wybranego narzędzia (w Photoshopie posłuży do regulacji jasności czy nasycenia itd.). Oprogramowanie pozwala na przypisanie gałce funkcji wedle uznania użytkownika. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by regulować nią poziom dźwięku czy przewijać ekran. Logitech Craft współpracuje z systemami Mac OS (powyżej wersji 10.11) i Windows (powyżej „siódemki”). Z komputerem łączy się bezprzewodowo (połączenie szyfrowane) lub za pośrednictwem kabelka USB typu C. Cena – równowartość ok. 200 dol.

Zagraj w to jeszcze raz

Czterdziestoparoletni czytelnicy POLITYKI dzielą się na takich, którzy odmrażali sobie stopy w kolejkach do bud z tak zwanymi automatami i na pozostałych. Tych drugich pozdrawiamy, a do pierwszych, na których hasła Asteroids, Canyon Bomber, Submarine Commander czy Pong działają jak magdalenka na Prousta, śpieszymy z nowiną: utracona przeszłość powraca pod postacią Atari Retro Handheld. Uważne oko natychmiast dostrzeże w jego stylizowanej na archaiczną (mowa w końcu o latach 70.) formie nawiązania do konsoli Atari 2600. Jest to świadome działanie producenta, wodującego na fale retronostalgii ten skazany na sukces stateczek. Na pokładzie znajdziecie państwo 50 gier, które trwale zapisały się w historii kultury. Można się nimi cieszyć na 2,4-calowym ekranie – ale i na ekranie telewizora (Retro Handheld wyposażono w wyjście A/V). Ta sentymentalna wycieczka kosztuje ok. 50 dol. i będzie osiągalna, a jakże, na święta Zmasowanej Konsumpcji, zwane też czasem świętami Bożego Narodzenia.

Trójnóg od nowa

Wydaje się, że koła nie sposób wynaleźć powtórnie, ale trwają działania twórcze na innych polach. Wiele wskazuje na to, że inżynierom z firm Sachtler i Vinten udało się po raz drugi wynaleźć trójnóg, czyli statyw. Każdy, kto usiłował rozłożyć statyw szybko, zwłaszcza na trzaskającym mrozie, wie, jak wiele jest innych czynności sprawiających więcej przyjemności. Innymi słowy – powszechnie stosowane w statywach rozwiązania są skuteczne, ale kłopotliwe w użyciu. Flowtech 75 zaprojektowano ze świadomością tych właśnie niedogodności. Nogi statywu blokowane są sprytnie za pomocą trzech dużych zatrzasków umieszczonych tuż przy głowicy, co ogromnie przyspiesza i ułatwia proces rozstawiania i składania. Po złożeniu nogi nie rozbiegają się na trzy strony świata dzięki umieszczonym w nim magnesom – to rozwiązanie tak proste, że aż dziwne, że nikt nie wpadł na nie wcześniej. Statyw waży niecałe 3 kg, uniesie sprzęt o wadze do 20 kg i pracuje w zakresie wysokości od 26 do 153 cm. Ze względu na cenę, czyli ok. 1000 dol., Flowtech 75 wydaje się przeznaczony głównie dla fotografów profesjonalnych oraz filmowców, zwłaszcza dokumentalistów, ale wynalazek raz wdrożony będzie z pewnością powracał w tańszych wersjach.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj