Jak minister Gowin uzdrawia polskie szkolnictwo wyższe
Reforma reformy
Polska nauka odstaje od światowej, polskie uniwersytety ledwo widać w międzynarodowych rankingach, pod względem innowacyjności nasza gospodarka znajduje się na końcu europejskich porównań. Czy sytuację zmieni kolejna reforma?
Minister chciałby, żeby nowe prawo weszło w życie od 1 października 2018 r.
Krystian Maj/Forum

Minister chciałby, żeby nowe prawo weszło w życie od 1 października 2018 r.

Nowoczesne „Ustawa 2.0”, ambitne „Konstytucja dla nauki” lub skromny, autorski hashtag #strategiagowina prowadzą do ogłoszonego 19 września projektu ustawy reformującej naukę i szkolnictwo wyższe w Polsce. Jego autor, wicepremier oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego, zadbał, by na nim koncentrowały się światła reflektorów podczas Narodowego Kongresu Nauki w Krakowie. Ustawiono je w taki jednak sposób, by widz miał wrażenie, że reżyser spektaklu wycofał się, oddając scenę aktorom – uczonym.

Uczeni z chęcią ten scenariusz podchwycili. Na zaproszenie Jarosława Gowina od ponad półtora roku pracowali w zespołach roboczych Narodowego Kongresu Nauki i spotykali się na tematycznych konferencjach w ośrodkach akademickich w całym kraju, by zebrać lamenty pokazujące mizerię istniejącego systemu i wypracować rekomendacje mające ów system zmienić i unowocześnić. Mniejszy entuzjazm metoda Gowina wywołała wśród polityków. Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szef klubu parlamentarnego PiS, nie krył zdziwienia, że projekt „Ustawy 2.0” został przedstawiony publiczności, zanim poznali go posłowie i posłanki rządzącej większości. Pomysł Jarosława Gowina, koalicjanta z obozu Zjednoczonej Prawicy, nazwał dziwnym i spuentował, że chyba nie ma on większej szansy realizacji.

Marszałkowi wtórowała rzecznik PiS Beata Mazurek. Z kolei prof. Lena Kolarska-Bobińska, poprzedniczka Gowina na stanowisku ministra nauki, komentowała, że szumnie ogłoszona reforma jest w istocie kontynuacją programu zainicjowanego przez rząd Platformy Obywatelskiej, a w przedsięwzięciu uczestniczą nawet te same osoby, by wspomnieć prof.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj