Prosto z drzewa
Przodkowie człowieka nauczyli się chodzić na dwóch nogach żyjąc jeszcze na drzewach a nie dopiero wtedy, gdy na skutek zmian klimatu musieli zejść na ziemię - twierdzą brytyjscy naukowcy.
Dwunożność, połączona z wyprostowanym ciałem i chwytnymi rękami, jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech człowieka, odróżniającą ją od reszty naczelnych. Nasi najstarsi przodkowie, żyjący 6 milionów lat temu, już chodzili na dwóch nogach. Paleoantropolodzy formułowali różne hipotezy na temat powodów, dla których żyjące wśród drzew i poruszające się na czterech kończynach małpy przyjęły postawę wyprostowaną. Najpopularniejsze teorie mówiły o kurczeniu się lasów, co zmusiło naszych przodków do życia na sawannie, gdzie przyjęcie dwunożności jest znacznie korzystniejsze. Choćby z powodu palącego słońca, gdyż pozycja pionowa umożliwia mniejszą ekspozycję skóry na promienie. Problem jednak w tym, że najstarsi przedstawiciele człowiekowatych, już wyprostowani, żyli nadal w środowisku leśnym.

Znaleźliśmy rozwiązanie tej zagadki - twierdzą uczeni z University of Liverpool oraz University of Birmingham na łamach tygodnika naukowego „Science". Prof. Susannah Thorpe z University of Birmingham spędziła rok w lesie deszczowym na Sumatrze, obserwując i rejestrując niemal każdy ruch orangutanów - blisko z nami spokrewnionych małp człekokształtnych. Mają one długie ręce i krótkie nogi, co świadczy o świetnym przystosowaniu do życia na drzewach. Jednak analiza materiału filmowego z Sumatry, dokonana przez brytyjskich naukowców, wykazała, że orangutany bardzo chętnie poruszają się po gałęziach drzew na... dwóch nogach. Ręce służą im tylko do utrzymania równowagi. Ten sposób poruszania się orangutany stosują wówczas, gdy próbują dostać się do owoców będących na końcach cieńszych gałęzi (a tam z reguły jest ich najwięcej).

Co to oznacza? Zdaniem brytyjskich uczonych dwunożność przynosiła naszym przodkom znaczne korzyści już w trakcie poruszania się po drzewach, więc nie pojawiła się dopiero wtedy, gdy zostali zmuszeni do zejścia na ziemię. Scenariusz naszej ewolucji byłby więc następujący: w miocenie, czyli w okresie 24 do 5 mln lat temu, klimat we wschodniej i centralnej Afryce ulegał częstym zmianom - okresy suche występowały naprzemian z wilgotnymi. Na skutek tego kurczyły się okresowo lasy deszczowe, w których żyli nasi małpi protoplaści. Czasami więc, żeby pokonać dystans pomiędzy zalesionymi terenami, musieli schodzić z drzew.

Przodkowie człowieka przystosowali się do życia na ziemi i tu zbierali pożywienie (m.in. z niskich drzew). Natomiast przodkowie goryli i szympansów nadal wspinali się wysoko na drzewa, by dostać się do owoców i dlatego puste przestrzenie pokonywali na dwóch nogach podpierając się na zewnętrznych częściach dłoni (tak jak to robią współczesne goryle i szympansy).

„Nasza hipoteza głosi, iż poruszanie się po drzewach na dwóch nogach przynosi duże korzyści. Nie potrzeba więc szukać jakiegoś specjalnego wyjaśnienia, dlaczego nasi przodkowie przerzucili się z chodzenia na czterech kończynach na dwie. Oni już umieli to robić wcześniej, żyjąc na drzewach" - wyjaśnia prof. Susannah Thorpe.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj