Architektoniczna mieszanka Katowic

Zadymione i zielone
Katowice to mniejszy organizm w większym, a równocześnie większe miasto składające się z mniejszych miasteczek.
Centrum Katowic, okolice Spodka.
Artur Gierwatowski/Edytor.net

Centrum Katowic, okolice Spodka.

Przejeżdżając przez Śląsk, można nabrać podejrzeń, że istnieją tu byty daleko większe od pojedynczych miast. W oficjalnie przyjętym systemie Katowice należą do Górnośląskiego Związku Metropolitalnego Silesia, jeszcze szerzej – do Aglomeracji Górnośląskiej, a najszerzej – do Katowickiego Obszaru Metropolitalnego. Miasta przylegają do siebie tak ściśle, że często nie ma szans dostrzec granicy między jednym a drugim. Ponad 2 mln mieszkańców żyje tam na obszarze dwukrotnie większym od Warszawy.

Katowice są wśród nich największe zarówno pod względem powierzchni, jak i liczby mieszkańców (ok. 300 tys. wobec 218 tys. w drugim z kolei Sosnowcu i 196 tys. w Gliwicach). I choć w mieście mieszczą się wszystkie najważniejsze instytucje wojewódzkie, to trudno mówić o klasycznym centrum, takim jakim dla Mazowsza jest Warszawa, a dla Małopolski Kraków. – Tu ludzie przemieszczają się we wszystkich kierunkach i rano do pracy tak samo jadą z Katowic do Chorzowa, jak i w kierunku przeciwnym – podkreśla Maciej Borsa, szef katowickiego oddziału Stowarzyszenia Urbanistów Polskich. – Poza tym istnieją bardzo silne patriotyzmy lokalne, każące dystansować się nie tylko wobec sąsiednich miast, ale często także wobec mieszkańców sąsiednich osiedli, a nawet ulic.

Katowice oglądane z lotu ptaka prezentują się dość osobliwie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj