Czy nowy Boeing to rewolucja w lataniu?
Wreszcie na jawie
Dziewiczy, udany start B 787 to przede wszystkim dobra wiadomość dla LOT-u i ponad 50 innych linii, które zamówiły u Amerykanów łącznie 840 tych supernowoczesnych samolotów.
Dreamliner, czyli Boeing 787
BEW

Dreamliner, czyli Boeing 787

Bardzo się niecierpliwią, bo program dostaw opóźniony jest o dwa i pół roku. A chodzi przecież o maszynę, która wedle zapowiedzi producenta, ma zrewolucjonizować światowy rynek lotniczy. Boeing B787, zwany Dreamlinerem, zabiera na pokład do 330 pasażerów i jest w stanie przelecieć na jednym baku aż 17 000 km (tyle co znacznie większe od niego maszyny, ze słynnym Airbusem A380 na czele). Podobno podróżowanie największym z Airbusów jest bardzo komfortowe, ale te potężne – zabierające do 800 pasażerów samoloty - latają i będą latać tylko z największych portów świata. A pasażer ceniący czas i wygodę nie cierpi przesiadek.

Boeing liczy więc na to, że ludzie będą woleli lecieć bezpośrednio np. z Warszawy do Tokio, niż z przesiadką w Londynie. A liniom lotniczym, dysponującym mniejszymi samolotami, choć o bardzo dużym zasięgu, będzie się opłacało ustanowić tego typu regularne połączenie. Dreamliner po to właśnie został przez Boeinga stworzony.

Wizje obydwu światowych potentatów - Boeinga i Airbusa - są rozbieżne. Ale z dzisiejszej perspektywy już widać, że na realizację obydwu strategii znajdzie się miejsce. Pozwoli na to niezwykle chłonny rynek. Choć trwa kryzys, a linie lotnicze balansują na krawędzi bankructwa, długoterminowe prognozy rynku lotniczego są nadzwyczaj optymistyczne. Według wyliczeń Airbusa, w 2008 r. na światowym niebie latało około 14 tys. samolotów pasażerskich mogących przewozić powyżej 100 osób na pokładzie. W 2028 r. ich liczba ma się podwoić. Przewoźnicy powietrzni na nowe maszyny wydadzą ponad do tego czasu 3 bln dol.

Tak naprawdę o rynkowym sukcesie tej czy innej konstrukcji - oprócz względów bezpieczeństwa - będą decydowały kwestie związane z ekonomiką eksploatacji. Ropa za parę lat znów będzie bardzo droga. I tu Dreamliner bije dzisiejszych konkurentów na głowę – w przeliczeniu na jednego pasażera wychodzi 2,4 litra paliwa na 100 km. To o litr mniej niż w przypadku A380, który przecież też jest bardzo ekonomiczny.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj