Jeff Immelt. Zielone znaczy zielone
Ekologia nie szkodzi przemysłowi, ekologia pozwala mu zarobić – głosi prezes General Electric, największej przemysłowej firmy świata.
Jeff Immelt, nawrócony przemysłowiec, pokochał przyrodę
Ed Schipul/Flickr CC by SA

Jeff Immelt, nawrócony przemysłowiec, pokochał przyrodę

Kończący się powoli kryzys gospodarczy, największy od czasów Wielkiej Depresji okresu przedwojennego, pod wieloma względami różni się od poprzednika. Przed laty menedżerowie, zwłaszcza sektora bankowego, nie mogąc znieść ciężaru upadku swoich firm często decydowali się odebrać sobie życie.

Dziś wybrali przyjemniejszą formę łagodzenia bólu porażki – dzielą się milionowymi premiami, wszak ich firmy, po wsparciu publicznymi pieniędzmi, wykazały zysk. Formalnie premia należała się także Jeffowi Immeltowi, prezesowi General Electric, największego konglomeratu przemysłowo-biznesowego na świecie. 12 mln dol. piechotą nie chodzi, jednak Immelt zrezygnował z pieniędzy, co z zaciekawieniem odnotowały media. Nieżyczliwi zaś komentatorzy zaczęli umniejszać moralny wymiar tej decyzji, uznając, że pensja w wysokości 3,3 mln dol. rocznie plus 2 mln dol. w akcjach to wystarczająco dużo jak dla prezesa firmy, która podczas kryzysu straciła ponad połowę swojej giełdowej wartości.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną