szukaj
Rośnie polskie PKB
Już nie lider, wciąż wysoko
Sroga zima dała się we znaki polskiej gospodarce, ale tragedii nie ma.

Przez długi czas rząd z dumą prezentował na kolejnych konferencjach mapę Unii Europejskiej z Polską jako zieloną wyspą, symbolizującą jedyny kraj, który uniknął recesji. Ale ubiegłoroczne załamanie gospodarcze Europy powoli znika ze statystyk. Kolejne państwa wychodzą na plus. Biorąc pod uwagę roczne tempo wzrostu PKB, trzeba przyznać, że po kilku kwartałach straciliśmy pozycję lidera. Polska gospodarka rozwija się w tej chwili w tempie 3 proc., a słowacka – według wstępnych danych Eurostatu - urosła o 4,6 proc. Oczywiście to nie powód do rozpaczy, bo nasz wynik wciąż imponuje. Tym bardziej, że udało nam się przez kolejne kwartały zachować ogromną stabilność i uniknąć gwałtownych wahań koniunktury, których doświadczyły praktycznie wszystkie pozostałe kraje unijne.

Bardziej niestety niepokoją dane kwartalne, czyli te dotyczące tylko okresu styczeń-marzec. Z powodu mroźnej i śnieżnej zimy gwałtownie spadły inwestycje firm, a polska gospodarka w tym czasie urosła zaledwie o 0,5 proc. w porównaniu z ostatnim kwartałem 2009 roku. Pod tym względem nie jesteśmy już w ścisłej europejskiej czołówce. Lepsze od nas wyniki zanotowali Węgrzy, Portugalczycy, Słowacy i prawdopodobnie kilka innych państw, które jeszcze danych do Eurostatu nie przesłały.

Drugi kwartał co prawda nie będzie już obciążony z powodu zimy, ale jego wyniki też mogą nie być imponujące. Przypomnijmy, że najpierw kwietniowa żałoba zdecydowanie zaszkodziła sklepom, a potem majowa powódź nie tylko spowodowała olbrzymie straty materialne, ale też uniemożliwiła normalne życie w niektórych regionach. Oczywiście polska gospodarka jest dziś na tyle silna, że te wydarzenia nie zepchną nas w recesję. Ale o przyspieszenie wzrostu na razie nie ma raczej co marzyć.

Tym bardziej, że nad europejską gospodarką znów gromadzą się czarne chmury. Wiele krajów, przestraszonym panicznymi reakcjami rynków, na wyścigi zaczyna ciąć wydatki i podnosić podatki. Polska co prawda do nich nie należy, bo nasza sytuacja jest zdecydowanie lepsza. Ale powrót recesji w Europie Zachodniej, spowodowany gwałtownym ograniczaniem zakupów przez przestraszonych ludzi, może mieć fatalne skutki dla naszych eksporterów. A przecież to właśnie eksport ocalił nas w ubiegłym roku od recesji. Z najnowszych danych GUS wynika niestety, że jego pozytywny wpływ na naszą gospodarkę zaczyna słabnąć. Jeśli Włosi, Portugalczycy, Hiszpanie, a przede wszystkim Niemcy, zaczną kupować mniej, wyniki wielu naszych firm gwałtownie się pogorszą. A to oczywiście wpłynie na tempo rozwoju gospodarczego.

Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej i różnych międzynarodowych organizacji Polska powinna ten rok zakończyć wzrostem w granicach 2,5-3 proc. PKB. Wszystko zatem wskazuje na to, że wyniki kolejnych kwartałów mogą być porównywalne z tym pierwszym. Ale oczywiście prognozy w dzisiejszym, całkowicie rozchwianym świecie, są niewiele warte. O czym mogliśmy przekonać się w ubiegłym roku, gdy wszyscy wieszczyli nam recesję. Pozostaje zachować spokój i robić swoje. Choć nie jesteśmy już zieloną wyspą, to wciąż my mamy w Europie stosunkowo mało powodów do zmartwień.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj