Nowy prezes NBP: Czego się spodziewać?
Celny strzał
Marek Belka będzie dobrym, co wcale nie znaczy, że miękkim szefem jednej z najważniejszych instytucji w państwie.

Przez długie dwa miesiące Narodowy Bank Polski nie miał swojego szefa. Od czwartku już ma. Dzięki głosom posłów Platformy Obywatelskiej i SLD prezesem NBP został profesor Marek Belka – naukowiec, makroekonomista, były minister finansów i były premier, do niedawna dyrektor departamentu europejskiego w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Był już w tylu instytucjach i zebrał tyle - także trudnych - doświadczeń, że w nowym miejscu w głowie na pewno mu się nie zakręci.

Będzie dobrym - co wcale nie znaczy, że miękkim - szefem jednej z najważniejszych instytucji w państwie. Gwarantują to nawet nie tyle jego słowa, które padały podczas przesłuchania w Sejmie, ile naukowy dorobek i poglądy na gospodarkę, których od lat twardo bronił i – jeśli chodzi o pryncypia – nigdy nie zmieniał.

Optymizmem napawa fakt, że wybór Sejmu z dużą aprobatą przyjęło nie tylko środowisko ekonomistów i analityków finansowego rynku, ale także Minister Finansów, Jacek Rostowski. Który z Markiem Belką łatwego życia pewnie mieć nie będzie, ale na merytoryczną dyskusję i wspólną troskę o interes gospodarki i interes kraju - liczyć może. Marek Belka przed laty dał się poznać nie tylko jako zacny profesor ekonomii, ale także jako pełnokrwisty polityk z temperamentem, który nikomu i pod żadnym pozorem w kozi róg zapędzić się nie dał. Teraz obiecuje być nudnym, spokojnym prezesem NBP, który troszczy się o utrzymanie w ryzach inflacji, wspiera rząd - jeśli tylko może - w wysiłkach podtrzymania wzrostu gospodarczego. I wypatruje najwłaściwszej chwili wejścia Polski do strefy euro.

Jeśli przez najbliższe 6 lat, a tyle trwa kadencja prezesa NBP, uda mu się te wszystkie cele osiągnąć, to będzie już coś. A nawet dużo, dużo więcej.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj