szukaj
Kaletsky: Nadchodzi postkapitalizm
Rozmowa z Anatolem Kaletskym, komentatorem ekonomicznym
Chiny nie są demokracją i nie mają takich aspiracji, klasa rządząca chce chronić kraj przed siłami prącymi ku demokracji - mówi Anatole Kaletsky.
World Economic/Forum

Marek Ostrowski: – Jak pan wpadł na pomysł, że żyjemy akurat w czwartym wydaniu kapitalizmu?

Anatole Kaletsky: – W najgorszej fazie kryzysu 2008 r. uderzało mnie, jak wielu ludzi mówiło nie o załamaniu kilku banków czy nawet systemu finansowego, lecz o kresie całej struktury kapitalistycznej, jaką znamy od 200 lat. Tu, na Zachodzie, panował taki nastrój, jakby po 20 latach od upadku żelaznej kurtyny następował upadek kapitalizmu w ogóle. Uważałem to za przesadę, chociaż byłem przekonany, że głęboka recesja doprowadzi do takiego kryzysu, który zmieni całe nasze życie, jak to było w latach 30. Że zmieni się – i to na zawsze – system zarządzania ekonomią i polityką. To nasunęło mi pomysł na książkę. Przecież w historii kapitalizmu zarządzanie społeczeństwem i gospodarką zmieniało się radykalnie, a zasadnicze różnice tkwiły zawsze w relacjach między rynkiem a rządem, między ekonomią a polityką.

Najpierw rząd w ogóle nie zajmował się rynkiem.

Przez co najmniej sto lat, nazwijmy to kapitalizmem 1.0 albo klasycznym, państwo miało najwyżej 5–10 proc. udziału w PKB, podatki zbierano tylko na prowadzenie wojen, a rząd bronił jedynie interesów arystokratycznych latyfundystów. Wszystko się zmieniło między I wojną a Wielkim Kryzysem lat 30.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną