Poczta zaciska pasa
Plan priorytetowy
Rada Nadzorcza Poczty Polskiej zaakceptowała ambitny plan restrukturyzacji firmy, co pozwoli jej skutecznie rywalizować z konkurentami po planowanej na styczeń 2013 roku deregulacji pocztowego rynku.

Z rozłożonego na pięć lat programu ujawniono niewiele – na łamach „Pulsu Biznesu” szef poczty Andrzej Polakowski poinformował, że spośród 99 – tysięcznej załogi odejdzie w tym czasie około 8 tys. osób (z czego większość na emeryturę). Zapewne to ich pensje wraz z obciążeniami stanowić mają główną część balastu, którego wyrzucenie „za burtę” pozwoli Polakowskiemu zaoszczędzić 1,7 mld zł. W tej sumie mieszczą się też 330 mln zł, których Poczta nie wyda „optymalizując sieć placówek pocztowych”.

Za forsowanie odważnych reform zarząd monopolisty wypada pochwalić, ale imponująca skala oszczędności możliwych do uzyskania prostymi metodami dobitnie pokazuje, jak źle firma była do tej pory zarządzana. O tym, z jak wielkim problemem mamy do czynienia świadczy też uprawiany od paru lat przez prywatnych operatorów proceder, który pozwala monopol Poczt Polskiej skutecznie naruszać. Teoretycznie tylko ona ma wyłączność na przesyłki o wadze do 50 gram (prywatny operator ma prawo taki list przyjąć, ale zobowiązany jest za niego pobrać 2,5 – krotność stawki Poczty Polskiej).

Sposobem na obejście limitu wagowego okazało się dociążanie kopert przy pomocy blaszek lub woreczków z piaskiem. Mimo dodatkowych kosztów (wzrost wagi dostarczanej poczty, przyklejanie blaszek) dzięki tego typu wybiegom usługi prywatnych operatorów okazały się tańsze niż Poczty Polskiej.

Gdy czytam o planowej reformie obawiam się, że odbije się ona negatywnie na i tak kiepskiej jakości pocztowych usług. Bo skoro w ubiegłym roku, przy obecnym stanie zatrudnienia, jedynie 52,7 proc. przesyłek priorytetowych docierało do odbiorców w terminie, to jak Poczta będzie w stanie poprawić ten wskaźnik przy mniejszej obsadzie? Wspomniana „optymalizacja” zakłada likwidację nierentownych urzędów i zastępowanie ich agentami rozliczanymi na zasadzie prowizji. A jeśli nie znajdą się chętni do pracy roli agentów? Zapewne placówka i tak zostanie zamknięta i mieszkańcy będą jeździli z awizo po kilka lub kilkanaście kilometrów do większych miejscowości.

W krajach, w których dużo wcześniej zdecydowano się na pełną demonopolizację rynku, narodowi operatorzy przetrwali i mają się świetnie. Np. w  Niemczech, gdzie działa już kilkuset prywatnych operatorów najsilniejszym graczem pozostaje Deutsche Post, który wciąż ma 90 proc. rynku. Tego, czy Poczta Polska za trzy lata okaże się równie odporna na konkurencję, nikt nie jest w stanie zagwarantować przy obecnym stanie firmy.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj