szukaj
Sukcesy i porażki sejmowej komisji posła Palikota
Państwo komisji nieprzyjazne
Komisja Przyjazne Państwo pod wodzą Janusza Palikota miała być jak nowoczesna niszczarka prawnych absurdów: szybko mleć stosy ustawowych bubli i wypluwać nieskazitelne prawo. Niestety wygląda na to, że to biurokratyczne tryby zmełły komisję.
Leszek Zych/Polityka

Rozmach

Zaledwie dwa miesiące po wyborach i miesiąc po sejmowym exposé Donalda Tuska, w którym mówił o „uwolnieniu przedsiębiorców od biurokratycznej gehenny”, Sejm tuż przed Bożym Narodzeniem 2007 r. powołał komisję Przyjazne Państwo. – Palikot nie wszedł do rządu i na otarcie łez dostał „Pięć razy P”: Poletko Pana Palikota Przyjazne Państwo – mówi Marek Wikiński, wiceprzewodniczący komisji (Lewica).

Komisja rozpoczęła pracę w styczniu 2008 r. i od razu narzucono szybkie tempo. Już na pierwszych posiedzeniach pracodawcy z PKPP Lewiatan przedstawiali listę barier ograniczających działalność przedsiębiorców, ruszyła strona internetowa komisji (w sumie za jej pośrednictwem zgłoszono 57 tys. absurdów prawnych). Wraz z zalewem wniosków do komisji wlał się chaos: – Komisja pracowała z posiedzenia na posiedzenie, bez planu, hierarchii problemów. Sprawy błahe mieszały się z ważnymi, jak choćby przepisy dotyczące rejestracji zabytkowych pojazdów i podatki – uważa Witold Michałek, ekspert BCC.

Strategia

Tyle że brak strategii był główną strategią Janusza Palikota. Na początku działania komisji tłumaczył to w POLITYCE: „Nie chcemy jednej wielkiej ustawy deregulacyjnej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną