szukaj
Co dalej z naszymi emeryturami?
Skok na OFE?
Medialna wrzawa, jaka się rozpętała wokół otwartych funduszy emerytalnych, może wprawić we wściekłość 14 mln ich członków.

Ekonomiści i dziennikarze straszą, że rząd nie radzi sobie z rosnącym długiem publicznym i dlatego chce zrobić zamach na nasze oszczędności, gromadzone w drugim filarze. Może zawiesi przekazywanie składek do OFE na kilka lat (wszystkie pieniądze zatrzyma wtedy ZUS). A może zadekretuje, że OFE są dobrowolne, co będzie końcem reformy. Tę pierwszą możliwość Donald Tusk właśnie dziś - w czasie konferencji prasowej - stanowczo odrzucił, ale nie odrzucił planów zmian w ogóle.

Cokolwiek rząd zrobi – twierdzą krytycy – emerytury w przyszłości będą niższe. Pomysły się mnożą w zależności od tego, z którego resortu pochodzi przeciek. Jeśli ministrowie nie zaczną w końcu mówić jednym głosem albo milczeć, złość przyszłych emerytów na Platformę będzie narastać.

To prawda, że rząd ma kłopot z długiem, ale prawdą jest też, że konstrukcja drugiego filara ma wady zasadnicze i to one będą powodem niskich emerytur. Zmuszenie OFE do większej konkurencji, nad czym pracuje zespół Michała Boniego, wady konstrukcyjnej systemu nie usunie. Polega ona na tym, że OFE tak samo topią nasze pieniądze w czarnej dziurze, jak robi to ZUS.

Jeśli wady konstrukcyjne drugiego filara nie zostaną usunięte, to wysokość tej części naszej przyszłej emerytury, która pochodzi z OFE, zależeć będzie od dwóch czynników. Po pierwsze, od cen akcji, w które zainwestowano około 30–40 proc. naszej składki. Zakłada się, że gospodarka będzie rosnąć, a ceny akcji wraz z nią. Drugim, poważniejszym źródłem zarobku OFE ma być zysk z zakupu obligacji Skarbu Państwa, w które fundusze inwestują aż 60 proc. naszych pieniędzy. Tyle że ten zysk zafundujemy sobie sami, pochodzić bowiem będzie z naszych podatków i podatków naszych dzieci, za które budżet te obligacje wykupi. Kupując obligacje, OFE nie inwestują w gospodarkę, żeby stała się dzięki temu bardziej nowoczesna i wydajna. Wrzucają nasze składki w tę samą czarną dziurę (czyli w finansowanie deficytu budżetowego), tylko po drodze zarabiają na tym właściciele funduszy.

Wiadomo, że nasze składki gromadzone w ZUS nie są realnie odkładanymi pieniędzmi, tylko wirtualnym zapisem. Wypłacane nam emerytury pochodzić będą ze składek i podatków przyszłych pokoleń. Tego, godząc się na reformę, mieliśmy uniknąć w filarze kapitałowym. Ale nie uniknęliśmy. Zainwestowana w obligacje część naszych kont w OFE to także zapis wirtualny. Prawdziwe pieniądze również pochodzić będą z kieszeni emerytów i przyszłych pokoleń. I to jest główna wada nowego systemu, którą trzeba usunąć. Straszenie członków OFE, że zamach na fundusze obniży nasze emerytury, jest po prostu nieuczciwe, jeśli się nie wyjaśni, że te fundusze działają źle. A dobrze działać będą dopiero wtedy, gdy dokonywane przez nie inwestycje przyczyniać się będą do realnego rozwoju gospodarki. Do pomnażania pieniędzy prawdziwych, a nie wirtualnych.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj