szukaj
Davos: jest plan dla euro
Jeszcze euro nie zginęło
W Davos unijni przywódcy wreszcie przeszli do kontrataku. Czy uratują w ten sposób wspólną walutę?

W Polsce niespodziewanie najważniejszą informacją związaną z tegorocznym Światowym Forum Ekonomicznym w Davos stała się wypowiedź prezydenckiego ministra Sławomira Nowaka - o tym, że są tam straszne nudy - i niezliczone komentarze na jej temat. Na szczęście - dla nas - nikt poza Polską nie ma pojęcia o istnieniu ministra Nowaka. Tymczasem w Davos zdarzyło się wreszcie to, na co czekała od dawna Europa. Unijni przywódcy, przez wiele miesięcy zepchnięci do głębokiej defensywy, pokazali wreszcue swoją determinację.

Najpierw w płomiennym przemówieniu Nicolas Sarkozy zapewnił, że Europa nie pozwoli upaść wspólnej walucie, a spekulanci mogą wiele stracić, jeśli nadal będą zakładać koniec euro. Potem Angela Merkel w nieco spokojniejszych, ale nie mniej stanowczych słowach, dała do zrozumienia, że euro jest zbyt ważne - nie tyle nawet z powodów ekonomicznych, co politycznych - aby móc o nim zapomnieć. Wspólnej waluty podczas dyskusji panelowych dzielnie bronili też ministrowie finansów Francji i Niemiec.

To wielka zmiana, bo od wybuchu prawie rok temu greckiego kryzysu, aż do tej pory, to światowe rynki finansowe dyktowały reguły gry, a europejscy premierzy i prezydenci potulnie się do nich dostosowywali. Wszystkie najważniejsze decyzje, z pakietem ratunkowym dla Grecji na czele, a potem stworzeniem mechanizmu stabilizacyjnego, były po prostu wymuszane przez rynki, spekulujące obligacjami zagrożonych bankructwem krajów. W Davos wreszcie politycy przejęli na moment inicjatywę. Pytanie tylko, na jak długo wystarczy im energii?

Choć po ostatnich emisjach obligacji, zakończonych względnym sukcesem (papiery udało się sprzedać, choć na niezbyt korzystnych dla Portugalii czy Hiszpanii warunkach) Unia ma chwilę oddechu, już wiadomo, że demonstrowana w Davos jedność Francji i Niemiec wkrótce może przejść kolejną próbę. Chociażby dlatego, że Niemcy zrobią wszystko, aby nie zwiększać wartego w sumie 750 mld euro pakietu ratunkowego, choć liczą na to i południe kontynentu i rynki finansowe.

Nie wiadomo zatem, czy i na jak długo, inicjatywa pozostanie po stronie unijnych przywódców, dla których tegoroczne Davos na pewno nudne nie było.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj