Nie posmarujesz, nie zbudujesz
Słone wuzetki
Starania o pozwolenie na budowę to droga przez mękę, twierdzą inwestorzy. Niektórzy pokonują ją na skróty: wykorzystują wpływy albo dają w łapę.
Czasem korupcyjna propozycja nie pada, ale dawana jest do zrozumienia.
James Steidl/PantherMedia

Czasem korupcyjna propozycja nie pada, ale dawana jest do zrozumienia.

Decyzja o warunkach zabudowy, tzw. wuzetka, powinna być wydana najpóźniej w ciągu dwóch miesięcy, ale wielu inwestorów czeka na nią rok albo dłużej. Z opublikowanego kilka miesięcy temu raportu NIK wynika, że w Tomaszowie Mazowieckim opóźnienia były wyjątkowo duże: 68 proc. decyzji inwestorzy dostali po upływie dwumiesięcznego terminu. W jednym przypadku urząd działał jednak błyskawicznie, a nawet z wyprzedzeniem. Firma deweloperska Ezbud-Interster dostała decyzję o zmianie warunków zabudowy, z podpisem wiceprezydenta miasta, dwa dni przed złożeniem formalnego wniosku. Wystarczyła ustna zapowiedź. Właścicielem wyjątkowo dobrze potraktowanej firmy jest Zenon Ł., przewodniczący rady miejskiej poprzedniej kadencji.

Wuzetka wydawana jest wtedy, kiedy inwestor chce budować na terenie nieobjętym planem zagospodarowania. Na jej podstawie otrzymuje się pozwolenie na budowę. Plan zagospodarowania określa przeznaczenie gruntów i lokalna władza (wójt, burmistrz, prezydent miasta) nie może ręcznie sterować inwestycjami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną