szukaj
O wyższości konkurencji
Wolny rynek? Wolne żarty!
Rośnie grono krytyków gospodarki wolnorynkowej. Koronnym dowodem, że konkurencja prywatnych firm zawodzi, jest zapaść na kolei i w energetyce. Czy oba te wielkie sektory powinny wrócić pod kontrolę państwa?
Polski publiczny właściciel nie ma pieniędzy ani pomysłu, co zrobić z koleją.
Bartłomiej Barczyk/Agencja Gazeta

Polski publiczny właściciel nie ma pieniędzy ani pomysłu, co zrobić z koleją.

Kolej to podobno najlepsza ilustracja zgubnych skutków konkurencyjnego rynku. „Jest jakaś niby-konkurencja, a na końcu jest bałagan” – wyjaśniał premier Donald Tusk perturbacje z rozkładem jazdy.

Bierzmy przykład z Francji, kraju o długiej tradycji wolnorynkowej – zachęcają krytycy polskiej kolei. Tam na torach działa praktycznie jedna, państwowa firma – SNCF. Każdy, kto jeździł we Francji koleją, wie, jaki oferuje komfort: eleganckie, szybkie i punktualne pociągi, piękne dworce. Dlaczego tak nie może być i u nas?

– Oczywiście, że może. Ale pod warunkiem, że polskie państwo zainwestuje w kolej równie dużo pieniędzy jak francuskie i będzie pokrywało na bieżąco deficyt swojego pasażerskiego przewoźnika, który w ciągu ostatniego roku urósł z 7,2 do 9,5 mld euro. Trudno mi to sobie jednak wyobrazić – wyjaśnia Henryk Klimkiewicz, przewodniczący Railways Bussines Forum, zrzeszającego prywatnych przewoźników kolejowych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną