Odwołanie Rostowskiego - próba kolejna
Polityka, głupcze
Jacek Rostowski jest w tej kadencji Sejmu bodaj najczęściej i najgłośniej atakowanym przez opozycję ministrem. Po dwóch nieudanych próbach - podjętych w poprzednich latach przez posłów Prawa i Sprawiedliwości - teraz za jego odwołanie zabiera się SLD.

Dzieje się tak zawsze przy okazji mocniejszych wzrostów cen na rynku albo przed jakimiś wyborami. Wszystko pod zmodyfikowanym hasłem „Polityka, głupcze”. Przecież każdy pretekst jest dobry, by dołożyć rządowi.

Tym razem liderzy SLD na jednym oddechu oskarżają ministra finansów o dopuszczenie do skandalicznie szybkiego zadłużania się kraju i … brak rządowej reakcji na drożyznę, m.in. pozostawienie podatku akcyzowego na paliwa na niezmienionym, wysokim poziomie. Premier Tusk słusznie im wypomina, że mogliby się jednak zdecydować co naprawdę jest dla nich ważne. Przecież spełnienie postulatu ulżenia obywatelom i obniżenie podatków, bez ograniczania wydatków państwa, na pewno jeszcze tylko przyspieszy obrót spirali długów. Krótko mówiąc jednoczesna realizacja obu celów nie wchodzi w grę. Opozycji przydałaby się więc w tej argumentacji choć szczypta konsekwencji. Bo rząd i jego ministra jest za co atakować, także z sensem.

Niestety, wygląda na to, że i tym razem nie o to chodzi. Posłowie SLD pojechali ze swoimi postulatami na stację paliw Orlenu (czyżby i oni uznali, że wyprawa prezesa Kaczyńskiego do sklepu po kurczaka i cukier to był wizerunkowy sukces?), by pożalić się na indolencję władzy i brak reakcji na to, co się dzieje z cenami.

Osobiście miałem nadzieję, że czasy kiedy to kontrole robotniczo-chłopskie tropiły spekulantów, a rząd ustalał ceny, minęły i nie wrócą. Nie dam też sobie wmówić, że zachęcanie rządzących do interwencyjnej obniżki akcyzy (spadną dochody państwa) lub wprowadzenia dodatków drożyźnianych dla najuboższych (wzrosną wydatki) w obecnej sytuacji płatniczej kraju jest odpowiedzialne. To już druga taka akcja opozycji (pierwsza miała miejsce 3 lata temu, w apogeum międzynarodowego kryzysu finansowego) i mam nadzieję, że  okaże się równie nieskuteczna jak pierwsza. Ten trudny czas musimy jakoś, z zaciśniętymi zębami, przetrwać.

A przedwyborcze gry polityków traktować z dystansem. Na nic innego na pewno nie zasługują.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj