szukaj
Prof. Marek Belka w POLITYCE
Powinno być normalnie, czyli nudno
Podwyższona inflacja to problem poważny, ale przejściowy – zapewniał w trakcie spotkania w redakcji POLITYKI szef Narodowego Banku Polskiego. Marek Belka mówił też o relacjach między rządem a bankiem centralnym.
Prezes NBP prof. Marek Belka (z prawej) i redaktor naczelny POLITYKI Jerzy Baczyński (z lewej) słuchają pytań zadawanych z sali.
Leszek Zych/Polityka

Prezes NBP prof. Marek Belka (z prawej) i redaktor naczelny POLITYKI Jerzy Baczyński (z lewej) słuchają pytań zadawanych z sali.

Spotkanie z dziennikarzami POLITYKI odbyło się w środę 20 kwietnia. Pytaliśmy przede wszystkim o wzrost cen, który - zdaniem prezesa NBP i przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej - jest poważnym, ale przejściowym problemem, czego przykładem jest cena cukru. - Inflacja w Polsce ma w tej chwili źródła spoza polskiej gospodarki. Przede wszystkim drożeją paliwa i żywność. Podobnie dzieje się na całym świecie. Inflacja bazowa – po wyłączeniu cen żywności i energii – wynosi 2 proc., a to nie oznacza dramatu. Choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że wzrost cen paliw i żywności jest dla konsumentów odczuwalny i nie sposób tego ignorować w polityce pieniężnej – przekonywał prof. Marek Belka.

Proszony o ocenę polityki rządu Donalda Tuska, który preferuje raczej metodę małych kroków, niż gwałtownych zmian – co w obliczu światowego spowolnienia gospodarczego jest krytykowane, szczególnie przez opozycję - prezes NBP mówił:

- W Polsce mamy już teraz „nowoczesną” scenę polityczną, to nie czas heroicznej walki jak na początku reform. W takim ujęciu Tusk jest pierwszym w kraju „nowoczesnym szefem rządu”, który waży to co trzeba, z tym co można. Spora część polityków, elit, ekonomistów i społeczeństwa żyje jeszcze w epoce heroicznych reform, wprowadzanych nadludzkim wysiłkiem. Tymczasem Tusk rozważa co trzeba i co się powinno, a co może poczekać. Dlatego są środowiska, których to działanie powolne, punktowe, irytuje. Leszek Balcerowicz miał szczęście bo wprowadzał pakiet reform w próżni politycznej. Teraz już tak się nie da. Na świecie politykę prowadzi się właśnie w ten sposób – lancetem, a nie młotem pneumatycznym. Możemy się złościć, nawet czasami trzeba, ale tak już jest. 

Dziennikarzy POLITYKI interesowały również szczegóły dotyczące relacji pomiędzy bankiem centralnym a rządem. Przez wiele lat były one napięte, a zawirowania w światowej gospodarce wymuszają raczej współdziałanie, a nie konflikt.

- Nie ma problemów. To, co było kiedyś nazywam dziecięcą chorobą rynkowości – przekonanie, że bank centralny musi być przeciw rządowi, ma łajać, pouczać itp. A my działamy po partnersku. Pracując na świecie – między innymi w Międzynarodowym Funduszu Walutowym - widziałem jak rządy w trudnych czasach współpracują z bankiem centralnym w celu uniknięcia kłopotów. Staramy się robić to samo dzisiaj. Rozmawiamy co najmniej raz na tydzień, jutro właśnie mamy ważne spotkanie. Mnóstwo rzeczy, które były problematyczne, już nie istnieją. Jest normalnie, czasem nawet nudno. Ale to znaczy właśnie, że normalnie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj