AAA – alfabet strachu
Każda agencja ma swoją własną skalę ocen.

Zgodnie z definicjami Standard&Poor’s kredytobiorca może otrzymać rating wahający się od poziomu A (przy pełnej wiarygodności finansowej), poprzez B (najprawdopodobniej spłaci dług w terminie), C (może mieć kłopoty ze spłatą), aż do D (jest bankrutem i nie oddaje długów). Skala nie składa się jednak tylko z czterech liter. W ramach poziomu A można bowiem uzyskać najwyższy status AAA, nieco gorszy AA i najsłabszy A. Podobnie zróżnicowane są oceny na poziomach B i C. Co więcej, literom może towarzyszyć znak plus lub minus, co oznacza odpowiednie podwyższenie lub obniżenie oceny.

Dodatkowo dochodzi informacja na temat „perspektywy”, czyli prognozowanego kierunku zmian ratingu – perspektywa może być pozytywna, stabilna lub negatywna. Ratingi pomiędzy AAA a BBB- określane są jako inwestycyjne (domyślnie: zalecane dla poważnych inwestorów). Ratingi pomiędzy BB+ a D określane są jako spekulacyjne lub śmieciowe (zalecane tylko dla tych, którzy lubią podejmować duże ryzyko i oczekują za to wysokich zysków). Przykładowo, polskie długoterminowe obligacje emitowane w walutach obcych mają dziś rating A- z perspektywą stabilną, co oznacza, że nasz kraj ma „wysoką zdolność do spłaty zadłużenia, która może jednak być zakłócona przez niesprzyjające warunki ekonomiczne”. Jest też prognoza, że w najbliższym czasie nie nastąpi zmiana tego ratingu.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj