Podatek Belki bez zmian
Kombinować wciąż można
Obchodzenie podatku Belki nie zostanie na razie zakazane. Wciąż zatem będą korzystać sprytni, a tracić mniej zorientowani w finansowych tajnikach.

Ministerstwo Finansów ogłosiło, że parlament nie zdąży przed wyborami z uchwaleniem zmian w ordynacji podatkowej. Nie ma więc sensu kierować do Sejmu projektu odpowiedniej ustawy. Oczywiście to argument oficjalny – czasu na uszczelnienie podatku Belki było wystarczająco dużo, a rząd jakoś nie spieszył się z nowelizacją. Teraz zaś nadchodzi kampania wyborcza, więc lepiej nie denerwować milionów oszczędzających. Budżet się bez zmian na załamie, a projekt poczeka na nowy gabinet.

Dla osób korzystających z lokat o jednodniowej kapitalizacji odsetek to bardzo dobra wiadomość. Dłużej będzie można unikać płacenia podatku, o czym nieustannie w kampaniach reklamowych przypominają banki. Także one mają powody do radości, bo mogą wolniej niż planowały podnosić oprocentowanie depozytów. Natomiast ci, którzy od lat trzymają pieniądze na tych samych lokatach, nadal będą stratni.

Zamrożenie prac nad zmianą podatku Belki oznacza coraz niższe wpływy do budżetu, bo z miesiąca na miesiąc rośnie suma pieniędzy zgromadzonych na lokatach, do których odsetki dopisywane są codzienne. Ale równocześnie zyskujemy czas na głębszą reformę tej daniny. Nie chodzi o jej całkowitą likwidację, bo nie ma co liczyć na taki gest jakiekolwiek rządu, bez względu na skład partyjny. Podatek Belki przynosi wciąż zbyt duże dochody, aby łatwo się go pozbyć. A poza tym jego odpowiedniki stosowane są w zdecydowanej większości krajów unijnych.

Warto jednak zastanowić się, czy należy nim obciążać każdego bez wyjątku – niezależnie od sumy posiadanych oszczędności i poziomu zarobków. Dziś podatek Belki muszą płacić nawet ludzie ubodzy, bo nie ma możliwości uwzględnienia go w ramach kwoty wolnej przy rozliczaniu PIT. Brakuje również progu oszczędności, poniżej którego można by zostać zwolnionym z tej daniny. Podatek pobierany jest automatycznie przez bank i od razu odprowadzany do fiskusa. Dla skarbu państwa to oczywiście najprostsze i najbardziej efektywne rozwiązanie. Ale dla obywateli niekoniecznie. Nie brakuje państw, w których odpowiednik naszego podatku Belki rozliczany jest w ramach zeznania PIT, bo odsetki od lokat są po prostu traktowane jako dochód analogiczny do pensji czy zysku ze sprzedaży akcji.

Ale resort finansów do tej pory w ogóle nie wykazał chęci zmian w tym kierunku. Chciał tylko wyeliminować lukę, która sprowadza cały sens podatku Belki do absurdu. Na razie się poddał. Nadal więc będziemy sprawdzali, ile pieniędzy przy danym oprocentowaniu można ulokować na jednej lokacie, aby dzienne odsetki nie przekroczyły magicznej kwoty 2,49 zł. Przynajmniej z matematyki się podciągniemy.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj