Wyboista droga po premię
Właściciel domu, który chce zaciągnąć kredyt na termomodernizację i skorzystać z premii, musi przedstawić w banku audyt energetyczny tego budynku, przygotowany przez uprawnionego fachowca.

Lista takich fachowców znajduje się na stronie Zrzeszenia Audytorów Energetycznych (http://zae.org.pl). Audytor ogląda dom, ocenia poziom izolacyjności, system ogrzewania i instalację ciepłej wody, określa zapotrzebowanie na energię. Na tej podstawie proponuje najbardziej opłacalny wariant modernizacji. Inwestycja musi przynieść takie zmniejszenie rachunków za ciepło, żeby uzyskane oszczędności wystarczyły na spłatę kredytu.

Z takim audytem idzie się do jednego z banków uczestniczących w programie kredytowania termomodernizacji (lista znajduje się na stronie internetowej Banku Gospodarstwa Krajowego – http://www. bgk. pl/fundusz-termomodernizacji-i-remontow-2). Warto wybrać taki, który zaproponuje najniższe oprocentowanie kredytu. Bank wysyła wniosek o przyznanie premii, z dołączonym audytem, do BGK. Tam audyt jest weryfikowany przez ekspertów. Jeśli zostanie zakwestionowany, premii nie będzie. Dlatego warto ograniczyć ryzyko i dowiedzieć się w banku, czyje audyty pomyślnie przechodzą weryfikację.

Procedury trwają zwykle kilka miesięcy, termomodernizację trzeba więc planować ze sporym wyprzedzeniem. Zwłaszcza że wsparcie z budżetu państwa okazuje się czasem niewystarczające i BGK okresowo wstrzymuje przyznawanie premii.

Skorzystanie z tej pomocy nie jest w sumie łatwe. Jeśli planuje się gruntowną, kosztowną modernizację, można sobie zadać tyle trudu. Przy niewielkiej skali robót gra nie jest warta świeczki. Koszty audytu (1–2 tys. zł), projektu budowlanego (także wtedy, kiedy planowane prace nie wymagają pozwolenia na budowę) oraz inspektora nadzoru mogą być w sumie większe niż premia, stanowiąca maksymalnie 16 proc. łącznych wydatków.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj