Koniec marzeń o własnym M
Mieszkania dla bogatych
W przyszłym roku o kredyt na nieruchomość będzie jeszcze trudniej niż w tym. Wielu Polaków marzenia o własnym mieszkaniu musi odłożyć.

Z badań przeprowadzonych przez portal nieruchomości Nowy Adres wynika, że w tym roku 28 proc. Polaków, planujących kupić mieszkanie czy dom, zrezygnowało z tej inwestycji. Niestety, wyniki podobnej ankiety w grudniu 2012 r. mogą okazać się jeszcze gorsze. Bo kto chciałby być na swoim, ale nie ma wystarczających oszczędności, staje przed bardzo trudnym zadaniem.

Najpierw musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w ogóle będzie się starał o kredyt hipoteczny. Choć sytuacja gospodarcza w Polsce jest wciąż znakomita w porównaniu z wieloma krajami europejskimi, nieustannie słyszymy o nadciągającym spowolnieniu i nieodłącznie związanym z nim wzroście bezrobocia. W takich niepewnych warunkach trudno podejmować strategiczną decyzją o wzięciu na siebie bardzo poważnego i długotrwałego zobowiązania.

Nawet jeśli jednak nie damy się pesymizmowi, zadanie znalezienia pieniędzy wcale nie staje się prostsze. Niedługo wchodzi w życie nowa wersja rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego, dotycząca udzielania kredytów w obcych walutach. Ale większość banków już i tak ją stosuje od kilku miesięcy. Efekt? Łatwy do przewidzenia – coraz mniej klientów może spełnić kryteria, wymagane do uzyskania nisko oprocentowanych kredytów w euro czy franku. Poza tym, pod wpływem KNF, NBP i rządu wiele banków w ogóle porzuciła szwajcarską walutę. A lider rynku, PKO BP, planuje przestać udzielać pożyczek w euro.

Osoby o niższych dochodach mają coraz mniejsze pole manewru. Z kredytów hipotecznych w euro i tak nie powinny korzystać, nawet gdyby nie było rekomendacji KNF, bo gwałtowne osłabienie złotego może ich doprowadzić do bankructwa. A pożyczki w złotych też trudno im będzie otrzymać, bo są one tradycyjnie wyżej oprocentowane. Jakby mało było złych wiadomości, w przeszłość odchodzi alternatywa dla młodych, czyli program „Rodzina na Swoim”. Teoretycznie będzie istniał do końca roku, ale już teraz limity ceny metra kwadratowego zostały znacząco obniżone. A to oznacza, że w dużych miastach pozostało niewiele mieszkań, które w ogóle kwalifikują się do dopłat w ramach tego programu. Niestety, rząd zaciskający pasa nie przygotował zamiast „Rodziny na Swoim” żadnej rekompensaty.

Jedyna nadzieja osób, którym odmówiono kredytu z powodu zbyt niskich dochodów, to czekanie na spadek cen nieruchomości (albo spadek po zamożnej cioci). Wielu ekspertów prognozuje go w najbliższych miesiącach, ale nikt nie sądzi, że z naszym rynkiem stanie się to, co z irlandzkim, hiszpańskim czy łotewskim. Nie ma zatem co liczyć na znacznie tańsze mieszkania czy domy. Załamanie cen mogłoby nastąpić tylko w jednym przypadku – gdyby do Polski wkroczyła gwałtowna recesja. Ale tego przecież nikt rozsądny nie chce. Bo wówczas nawet przy znacznie tańszych mieszkaniach mało kto miałby na tyle stabilną pracę i wysokie zarobki, by dostać jakikolwiek kredyt hipoteczny.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj