Kolej może stracić unijne pieniądze
Przekleństwo oszczędności
Trudno znaleźć w Polsce branżę, która bardziej potrzebuje inwestycji niż kolej. Tymczasem to właśnie z wydawaniem unijnych pieniędzy na ten cel mamy dziś ogromny kłopot.

Liczby, które prezentuje Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, wbijają w ziemię. W sumie na lata 2007–13 na duże projekty kolejowe zarezerwowano ok. 20,5 mld zł z funduszy strukturalnych. A na razie udało się podpisać z wykonawcami umowy, dla których łączne dofinansowanie z Brukseli wynosi zaledwie 7,5 mld zł. Żadna z dużych inwestycji jeszcze się nie zakończyła, więc spółka PKP PLK przedstawiła rachunki jedynie na 0,5 mld zł. Z tej kwoty Unia zwróciła nam 260 mln zł, czyli dokładnie 1,27 proc. sumy, jaką powinniśmy dostać do grudnia 2015 r. Wówczas kończy się rozliczanie wszystkich programów z obecnej unijnej siedmiolatki.

Najpierw największym problemem kolejarzy były opóźnienia w przygotowywaniu projektów. Gdy jednak udało się zebrać wszystkie pozwolenia i wybrać wykonawców, pojawił się nowy kłopot. Jakkolwiek paradoksalnie to brzmi, PKP Polskim Liniom Kolejowym zaszkodziły... ogromne oszczędności. Kosztorysy inwestycji przygotowywane były jeszcze przed kryzysem. Teraz jednak walka firm o zamówienia publiczne jest tak zacięta, że gotowe są pracować naprawdę tanio. Na przykład modernizacja 50 km torów na linii Warszawa–Gdańsk koło Iławy miała kosztować 1,76 mld zł, a umowę zawarto na 925 mln zł. Remont odcinka między Sędziszowem i Rzeszowem szacowany był na 735 mln zł, a PKP PLK zapłacą za niego 363 mln zł. To nie wyjątki, lecz reguła. Ale oszczędności sięgające 50 proc. kosztorysów obnażyły naszą kolejną słabość, czyli brak gotowych, dużych projektów zapasowych.

Gdy zaoszczędzona kwota przekroczyła 5 mld zł, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, bardzo krytycznie oceniające wysiłki kolejarzy, zwróciło się do Brukseli o przekazanie tych pieniędzy na modernizację i budowę dróg. Wciąż czekamy na odpowiedź Komisji, która znając stan naszego kolejnictwa wcale nie jest zachwycona propozycją. Czy te pieniądze da się uratować? Jeśli Unia postanowi je zatrzymać na kolei, potrzebujemy natychmiastowej zgody na inne kryteria doboru projektów. Do tej pory Bruksela płaciła za duże modernizacje, a drobniejsze wykonywaliśmy własnymi siłami. Teraz kolejarze chcą wydawać pieniądze z funduszy strukturalnych także na prostsze, szybsze i tańsze remonty. Spółka PKP Intercity chciałaby np. kupić 30 wagonów piętrowych do obsługi linii Warszawa–Łódź. Kolejne kilkaset milionów można by stosunkowo szybko wydać na remonty zniszczonych przejazdów przez tory. Najgorsze, że czas ucieka, a my ciągle nie wiemy, czy oszczędności z kolejowych przetargów zostaną na kolei.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj