Zgrzyty w koalicji PO-PSL
Skok w bok czy początek końca?
Donald Tusk i Waldemar Pawlak nie dogadali się w sprawie „ustawy 67”. Platforma będzie w tej sprawie szukać poparcia Ruchu Palikota. Czy jest to tylko skok w bok jednego z koalicjantów, czy może początek końca koalicji rządzącej? Wydaje się, że raczej to pierwsze, ale czas wcale nie pracuje na korzyść ludowców.

Pawlak znajduje się między młotem a kowadłem. Młotem są topniejące sondaże jego partii. Sposobem na podtrzymanie malejącej popularności może się więc wydawać prospołeczność PSL. Jej wyrazem ma być chęć złagodzenia warunków wydłużania wieku, uprawniającego do emerytury. Ale w tej kwestii ludowcy nie potrafili być konsekwentni. Najpierw upierali się przy premii za każde dziecko, którego urodzenie pozwalałoby przyspieszyć emeryturę o 3 lata. To rozwiązanie jednak byłoby korzystne wyłącznie dla kobiet ubezpieczonych w KRUS, których świadczenie nie zależy od sumy wpłaconych składek. Matki zatrudnione poza rolnictwem skazywałoby na głodową emeryturę.

W ostatnim czasie Pawlak znalazł inny sposób na zademonstrowanie ludzkiej twarzy swojej partii – wysunął pomysł, podpowiedziany przez Jolantę Fedak, by do kapitału emerytalnego każdej matce dopisywać pewną sumę. Skąd? Z podatków tych, którzy je płacą. Ani PSL, ani Ministerstwo Finansów nie obliczyło jednak, jakie sumy wchodziłyby w grę. Wiadomo tylko, że ogromne i że Jacek Rostowski jest takiemu rozwiązaniu przeciwny. Nie bardzo też wiadomo, w jaki sposób ten postulat poprawiłby z kolei sytuację kobiet wiejskich.

Trzeci warunek PSL wydaje się najłatwiejszy do spełnienia i Platforma go nie wyklucza. Już dziś wiadomo, że nie wszyscy ludzie będą w stanie, na przykład z powodów zdrowotnych, pracować dłużej. Rozwiązanie przejściowe trzeba też wymyślić dla osób, które na kilka lat przed emeryturą i tak znajdą się bez pracy. To więc, że koalicjantów poróżniły szczegóły, świadczyć może tylko o braku chęci do ustępstw ze strony Platformy. Może ma dość krnąbrnego koalicjanta i chce mu dać po nosie? Bo to, że chce zastąpić ludowców Ruchem Palikota wydaje się mniej prawdopodobne. Byłby koalicjantem jeszcze trudniejszym, bo z rosnącym poparciem i premierowskimi ambicjami lidera. Rozmowy na temat kształtu „ustawy 67” mogą być przymiarką do ewentualnej współpracy w innych sprawach, niekoniecznie zaś do nowej koalicji. Na to najwyraźniej liczy też Pawlak, gdyż dla jego partii wypadnięcie z rządu oznaczałoby utratę wielu tysięcy stanowisk i marginalizację PSL.

Mimo to los PSL jako koalicjanta wydaje się nieco pewniejszy niż przyszłość Waldemara Pawlaka jako szefa ludowców. Liderów PO drażni jego, coraz częściej demonstrowany, brak lojalności i nie ukrywają, że myślą, aby „grać na Sawickiego”. Minister rolnictwa jest najpoważniejszym konkurentem Pawlaka na szefa partii.

To, że nadanie „ustawie 67” precyzyjnego kształtu przesuwa się w czasie, nie jest wcale wiadomością najgorszą. Poprzednie rządy zmarnowały wiele lat, teraz najważniejsze jest, by do wydłużania wieku emerytalnego dobrze się przygotować. Nie tylko w koalicji.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj