Raport o gazie łupkowym - jest go znacznie mniej
Gaz się ulotnił
Do dziś byliśmy gazowym mocarstwem w budowie. Mieliśmy złoża 5,3 bln m sześc. gazu łupkowego, które wystarczyłyby nam na 300 lat. I nagle nasze zasoby skurczyły się do 346-768 mld m sześc. Gdzie ten gaz nagle się ulotnił?

Miało być tak pięknie. Gaz miał nam zapewnić dobrobyt i sfinansować emerytury, o które tak się martwimy. Amerykanie przekonywali, że mamy gigantyczne złoża gazu łupkowego. W 2009 roku firma Wood Mackenzie określiła je na 1,4 bln m sześc., a Advanced Research Institute na 3 bln m sześc. To nie było ostatnie słowo Amerykanów, bo w globalnym raporcie U.S. Energy Information Agency, wykonanym przez Advanced Research Institute, pojawiło się już 5,3 bln m sześc. Czekając, kto da więcej, cieszyliśmy się z tych 5,3 bln. Politycy mieli tysiące pomysłów, co my z tym gazem zrobimy. A minister skarbu popędzał państwowe firmy, by natychmiast wierciły, bo premier obiecał już w 2014 r. wydobycie gazu łupkowego.

I nagle Państwowy Instytut Geologiczny przekuł ten nadmuchany balon. Polscy geolodzy, korzystając ze wsparcia US GS (państwowej służby geologicznej USA) opracowali pierwszy raport na temat wydobywalnych zasobów gazu i ropy ze złóż łupkowych („Ocena zasobów wydobywanych gazu ziemnego i ropy naftowej w formacjach łupkowych dolnego paleozoiku w Polsce (basen bałtycko-podlasko-lubelski”).  Okazuje się, że najbardziej prawdopodobna ilość gazu, jaką z polskich złóż można będzie wydobyć, mieści się w przedziale między 346 a 768 mld m sześc. Na szmer rozczarowania i pytania dziennikarzy, gdzie podziało się 5,3 bln m sześc. obecny na konferencji prasowej PIG wiceminister środowiska, Główny Geolog Kraju Piotr Woźniak, zaaplikował środek znieczulający. Przekonywał, że to mimo wszystko aż 5,5 razy więcej, niż wynoszą udokumentowane polskie złoża gazu konwencjonalnego. Może nie na 300 lat, ale na 65 lat (przy obecnym zapotrzebowaniu na gaz polskiej gospodarki). Więc nie ma powodu do rozpaczy.

Na pytania o wiercenia, ekonomię wydobycia, czy zainteresowanie koncernów naftowych naukowcy nie chcieli odpowiadać. My badamy, a firmy wydobywcze podejmują decyzje samodzielnie – przekonywali. Z tego także powodu przedmiotem ich analiz nie były wyniki prowadzonych obecnie odwiertów. Bo to są poufne dane należące do wiercących firm, którymi na razie nie muszą się dzielić. Nie ukrywano jednak, że wyniki pierwszych odwiertów nie są tak optymistyczne, jak wcześniej zakładano.

Gaz, który nagle nam wyparował z pokładów łupków, nie rozwieje się tak nagle w atmosferze. On stanie się teraz politycznym paliwem napędzającym rozmaite teorie spiskowe. Kto ten raport robił i czy zna się na geologii? Komu zależy na tym byśmy nie mieli gazu? Dlaczego wiercenia idą tak wolno? Zapewne pojawi się też problem tzw. kłamstwa łupkowego. Na konferencji aktywni byli dziennikarze Gazety Polskiej, Salonu24, Nowego Ekranu, a europoseł Konrad Szymański (PiS) wszystko skrzętnie notował. Świadomi zagrożeń naukowcy PIG zasłaniali się Amerykanami z US GS i zastrzegali, że to jest dopiero wstępny raport, że w miarę uzyskiwania nowych danych będą go aktualizowali.

Myślę, że taka nowelizacja będzie pilnie potrzebna. Nie można przecież tak bezkarnie pozbawiać kraju 4,8 bln m sześc. gazu.

 

***

Ze względu na ogromne zainteresowanie poniżej zamieszczamy raport Państwowego Instytutu Geologicznego w formacie PDF

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj