Rynki finansowe oceniły greckie i francuskie wybory
Zachód spokoju, Południe strachu
Zwycięstwo socjalisty we Francji nie wstrząsnęło giełdami tak mocno, jak mogą to dopiero uczynić greckie problemy ze stworzeniem nowego rządu.

Po zwycięstwie socjalisty Francois Hollanda pół Francji się cieszy, a reszta zastanawia jak ten wynik prezydenckich wyborów wpłynie na krajową i europejską gospodarkę. Pierwszego dnia po ogłoszeniu zmiany warty w Pałacu Elizejskim paniki i strachu  na rynkach finansowych nie było. Ale za miesiąc, dwa - może już być inaczej.

W wyborczej batalii Francois Hollande okazał się człowiekiem przygotowanym i kompetentnym do pełnienia najwyższej funkcji w państwie. Mówił jasno, stanowczo, z przekonaniem, sporo obiecywał. Francuzi - a przynajmniej ich większość - byli już zmęczeni pięcioletnimi rządami Nicolasa Sarkozy’ego. Szukali, trochę desperacko, alternatywy. Hollande zapewniał, że narzucane przez prawicę ekonomiczne wyrzeczenia (obiektywnie patrząc nie takie znów wielkie) nie są nieodzowne  i mogą zostać zmniejszone.  Czyż jest piękniejsza muzyka dla ucha wyborcy? Prawie zawsze wybierze tego, który daje nadzieję. Sarkozy dawał jej mniej.

Europejskie rynki finansowe na triumf lewicy we Francji zareagowały spokojnie, bo od obietnic wyborczych do ich realizacji daleka droga (często dłuższa, niż spodziewają się wyborcy). Pod koniec poniedziałku giełdy lekko wzrosły, kurs euro do dolara i jena niewiele się zmienił. Wrażenie było takie, że finansiści chcą nam wszystkim powiedzieć: poczekamy, zobaczymy. Jak ułoży się teraz współpraca Francji z Niemcami, skoro te dwa kraje od czasu kryzysu w Unii dominowały i nadawały kierunek jej gospodarczej linii? Co Francois Hollande naprawdę zechce zmienić w gospodarczym programie poprzednika? I wreszcie co w najbliższych tygodniach wydarzy się… w Grecji.

Bo dla Europy tam właśnie odbywać się będzie kolejny, prawdziwy test.

Trwające równolegle parlamentarne wybory w Grecji minimalnie wygrała prawicowa Nowa Demokracja, ale jej przywódca Antonis Samaras już zdążył zrezygnować z misji tworzenia rządu ze względu na brak możliwości porozumienia z innymi partiami.  Teraz to samo zadanie czeka Aleksa Ciprasa, szefa SYRIZY (Radykalna Koalicja Lewicy), która niespodziewanie pokonała Ruch Socjalistyczny Pasok. Scenariusz, że wszystkie misje formowania rządu zakończą się fiaskiem, jest jednak bardzo realny. Niewykluczone, że Greków czekają w czerwcu kolejne wybory, a przewidywania ekonomistów o odrzuceniu przez greckie społeczeństwo naprawdę bolesnego programu naprawczego gospodarki narastają. Jeśli do tego dojdzie nie tylko euroland, ale całą Unię Europejską, czeka decydujący stress test o trudno wyobrażalnych konsekwencjach. W Grecji niegdyś powstawały fundamenty współczesnej demokracji, a teraz ważą się tam losy Wspólnoty.

Wybór Francois Hollanda na prezydenta Francji to na razie najmniejsze zmartwienie konserwatywnej części Europy. Euroland dalej trzeszczy, a prawdziwego przesilenia nie widać.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj