Unijny system ostrzegania o niebezpiecznej żywności
Zdrowie nasze kieszenie wasze
Jak unijny system ostrzegania o niebezpiecznej żywności zakwalifikował informację o dosypywaniu soli drogowej do niektórych polskich wyrobów? Nie pojawiła się w rubryce „alert”, tylko „news”. Jednak nie jest to zły system.
Unijny system ostrzegania o niebezpiecznej żywności działa błyskawicznie, ale dopiero wtedy, gdy zagrożenie zostanie wykryte.
Piotr Męcik/Forum

Unijny system ostrzegania o niebezpiecznej żywności działa błyskawicznie, ale dopiero wtedy, gdy zagrożenie zostanie wykryte.

The Rapid Alert System for Food and Feed (RASFF) działa bezbłędnie, kiedy wszyscy przestrzegają reguł. Po to wszystkie unijne krowy legitymują się paszportami, a laboratoria każdego z 27 krajów członkowskich za wspólnotowe pieniądze zostały wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt, by – w razie stwierdzenia zagrożenia – nie tylko szybko ostrzec całą Unię, ale także w ciągu kilku godzin zlokalizować jego źródło. Po kodzie, jakim oznaczony jest każdy kawałek mięsa czy jajko w sklepie, szybko trafić można do gospodarstwa, z jakiego pochodzą, a także do zaopatrujących się w nim odbiorców.

W 2010 r. (nowszych danych na razie brak) czerwona lampka w Brukseli, gdzie znajduje się centrala RASFF, zapalała się 3358 razy, ale tylko w 592 przypadkach wszczynano alarm i podejrzany produkt wycofywano z obrotu. Jak wtedy, gdy we włoskim laboratorium odkryto salmonellę w salami, które zdążyło trafić do klientów także we Francji i Wielkiej Brytanii. Bez strat w ludziach wycofano je z obrotu. Albo gdy inspektor irlandzki zaalarmował, że w angielskim jogurcie wykrył obecność jajek, których w recepturze producent nie deklarował.

Czasem sygnały alarmowe płyną do Brukseli także z Polski. Jak w grudniu ubiegłego roku, gdy powiatowy inspektor sanepidu w Gdańsku odkrył w pasztecie grzybowym z Czech obecność glutenu. – Zagrożenie dla zdrowia konsumentów było spore, bo według deklaracji producenta pasztet miał być bezglutenowy, przeznaczony dla ludzi, którzy tej substancji nie tolerują – twierdzi Maria Suchowiak, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Żywności i Żywienia w Głównym Inspektoracie Sanitarnym.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną