Rywalizacja na rynku energii odnawialnej
Gra w zielone
Woda? Wiatr? Słońce? Biomasa? Z czego powinniśmy produkować zieloną energię, by wywiązać się z unijnych zobowiązań? Odpowiedzi jest tyle, ile grup interesów w branży polskiej energetyki odnawialnej.
Z czego powinniśmy produkować zieloną energię by wywiązać się z unijnych zobowiązań?
Jacek Wajda/Forum

Z czego powinniśmy produkować zieloną energię by wywiązać się z unijnych zobowiązań?

Nasze zobowiązania są proste: w 2020 r. 15 proc. energii zużywanej przez polską gospodarkę musi pochodzić ze źródeł odnawialnych. Choć zostaliśmy potraktowani ulgowo, bo standardowe wymagania to 20 proc., trudno to spełnić. W 2010 r. zaledwie 6 proc. zużywanego prądu pochodziło z odnawialnych źródeł energii (OZE). Jeśli nie przyspieszymy tempa, są małe szanse, by na koniec dekady dojść do wymaganych 15 proc. A wtedy możemy mieć poważne kłopoty.

Dziś nasz obowiązek dotyczący wytwarzania zielonej energii spełniamy w dość szczególny sposób. Największy udział mają... tradycyjne elektrownie węglowe, w których do kotła dorzuca się biomasę. Zmieszana z węglem i spalona daje zieloną energię. Biomasa współspalana jest zresztą w całej Europie, w tym w krajach bardzo zaangażowanych w walkę ze zmianami klimatu: Danii, Finlandii, Szwecji, Wlk. Brytanii. Pali się rozmaite produkty pochodzenia roślinnego – w Polsce głównie drewno, słomę, nawet zboże niezdatne do spożycia. Palenie ziarna może szokować, ale nie rolników, którzy długo o to walczyli. Dziś są szczęśliwi, bo w elektrowniach znaleźli odbiorców na swoją produkcję tak marnej jakości, że nie nadaje się ona nawet na paszę. Podobnie jak leśnicy, którzy rąbią lasy i na pniu sprzedają elektrowniom. Te nie grymaszą, bo na paliwo da się przerobić praktycznie wszystko – od trocin i zrębków po tzw.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj