Grecja jednak rozsądniej?
Wybory po cudzie
Nowa Demokracja zwycięzcą wyborów, Antonis Samaras premierem? Wszystko wskazuje na to, że partie chcące realizować drakoński program oszczędnościowy będą miały większość. Jeszcze tym razem.

Każda z greckich partii miała nadzieję, że to właśnie ona skorzysta na cudzie warszawskim AD 2012. Po tym jak skazywana na pożarcie grecka drużyna sprawiła sensację i wyeliminowała faworyzowanych Rosjan, choć na chwilę poprawiły się nastroje w ciężko doświadczonym kryzysem kraju. I właśnie w tym momencie Grecy po raz drugi w tym roku wybrali parlament.

Zgodnie z przewidywaniami dwie największe siły, które zdominowały kampanię wyborczą, stoczyły zaciętą walkę o zwycięstwo. Nowej Demokracji pod przywództwem Antonisa Samarasa udało się przekształcić wybory w referendum nad pozostaniem Grecji w strefie euro. Dzięki temu partia, która w 2009 r. odchodziła w niesławie jako odpowiedzialna za ukrycie gigantycznego deficytu, po niespełna trzech latach prawdopodobnie będzie miała znowu premiera.

Lewicowa SYRIZA zajmuje drugie miejsce, choć również ta koalicja skorzystała na ostrej kampanii i dostała znacznie więcej głosów niż w majowych wyborach. Ona stała się miejscem schronienia dla tych wszystkich, którzy chcą zagrać w pokera z Europą, zamrozić spłatę długów i powiedzieć: „Sprawdzam”. Wielu Greków poparło radykalną koalicję, jednak więcej postanowiło nie podejmować takiego ryzyka. To Nowa Demokracja jest zwycięzcą i dzięki temu otrzymuje bonus w postaci 50 dodatkowych mandatów. Bonus, który nie da jej bezwzględnej większości, ale znacznie ułatwi zbudowanie koalicji na kolejne trudne miesiące.

Klęskę znów ponosi socjalistyczny PASOK. Jemu wyborcy nie wybaczyli drastycznych cięć i zdegradowali go do roli średniej partii. PASOK jednak pozostaje niezbędny Nowej Demokracji jako gwarant większości, bo tylko on w parlamencie jednoznacznie popiera poza zwycięzcami politykę oszczędności, uzgodnioną z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Większość pozostałych partii uzyskuje wyniki nieco słabsze w porównaniu z wyborami sprzed miesiąca. Jednak 150-osobowy parlament i tak pozostanie rozdrobniony, a posłów zachowają, niestety, greccy faszyści ze Złotego Świtu.

Jeśli władzę rzeczywiście obejmie koalicja pod kierunkiem Samarasa, Grecję czekają dalsze wyrzeczenia, jednak euro na razie pozostanie oficjalną walutą. Europa na chwilę odetchnie z ulgą, ale końca ciężkiej recesji, a w zasadzie już depresji, nie widać. Nowa Demokracja musi pamiętać, że Grecy nie traktują jej wcale jako partii ratunku, ale tylko jako mniejsze zło. Dobrze bowiem pamiętają, jak ona na zmianę z PASOK-iem przez lata zadłużała kraj, doprowadzając go do ruiny. Jednak Grecy boją się iść na całość i dać tekę premiera przywódcy radykalnej lewicy. Przynajmniej jeszcze nie tym razem. Ale jeśli nadal jedyny powód do radości będą dawać piłkarze, podczas kolejnych wyborów naród nie będzie miał już żadnych zahamowań.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj