Akcjonariat obywatelski? Adieu
Akcje bez atrakcji
Rząd, z uporem godnym lepszej sprawy, trzyma się ciągle formuły sprzedaży państwowego majątku w formie „akcjonariatu obywatelskiego”. Tylko że cały program, mający na celu m.in. wciągnięcie Polaków na parkiet, wyraźnie siada.

W środę, na otwarciu sesji, akcje Polskiego Holdingu Nieruchomości (właściciel wielkich biurowców i deweloper), były wyceniane na 22,75 PLN.  To nieco więcej niż ostatecznie zapłacili drobni inwestorzy podczas zapisów, ale sporo mniej od ceny maksymalnej, po której początkowo skarb państwa chciał sprzedać 25 proc. akcji spółki.

Kurs na debiucie nie jest zresztą najistotniejszy. Gorzej, że cały program, mający na celu m.in. wciągnięcie Polaków na parkiet, wyraźnie siada. Kiedy trzy lata temu ruszał  w ofercie ministra skarbu znalazły się akcje m.in. takich spółek jak PKO BP, Wedel czy PZU. Nawet nie trzeba ich było specjalnie reklamować. Chętnych z reguły było więcej niż wynosiła pula przeznaczona dla drobnych akcjonariuszy, a ceny sprzedający tak dobierał, by przynajmniej przez kilka tygodni ryzyko zawsze możliwych strat nie było duże. Nieco później, w czasie sprzedaży pakietu akcji GPW, w prywatyzacji uczestniczyło ponad 320 tysięcy osób, co mogło świadczyć, że do bliższych relacji z giełdą rzeczywiście daje się Polaków przekonać. Dziś wiemy, że był to raczej łabędzi śpiew akcjonariatu obywatelskiego, a pierwsze próby indywidualnego inwestowania, nawet pod opieką państwa, mogą być bolesne.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj