szukaj
Padł system biletowy Pendolino. Zmarnowana szansa PKP
Klątwa Pendolino
Początek sprzedaży biletów na nowe pociągi to prawdziwa wizerunkowa katastrofa PKP Intercity. I to w chwili, gdy wydawało się, że wszystkie kłopoty Pendolino wreszcie pokonało.
Pierwsza klasa Pendolino
Dariusz Sieczkowski/Flickr CC by 2.0

Pierwsza klasa Pendolino

Kto wierzy w magię i czary, ten nie ma wątpliwości – na nowoczesne składy, które miały zrewolucjonizować polską kolej, ktoś rzucił klątwę. Jednak takie wytłumaczenie raczej nie zadowoli pasażerów, próbujących od niedzieli kupić bilety nie tylko na pierwsze kursy Pendolino w połowie grudnia, ale też na jakiekolwiek inne pociągi spółki PKP Intercity. Internetowy system sprzedaży nie działa tak samo jak biletomaty, a w wielu kasach też są poważne problemy z kupnem biletów. Za tę spektakularną klęskę nie odpowiadają, niestety, szamani wynajęci przez konkurencję, tylko ludzka niekompetencja. Ta sama, która od wielu miesięcy niszczy projekt Pendolino.

Lista problemów nowego pociągu jest długa, począwszy od konfliktu PKP Intercity i Alstomu, producenta Pendolino, poprzez zamieszanie z homologacją, opóźnienia w dostawach, a skończywszy na zbyt wolnych remontach torów, na których nowy pociąg pojedzie dużo wolniej niż mógłby. Jednak zamieszanie z systemem sprzedaży to już ostateczne potwierdzenie, że władze spółki PKP Intercity i jej matki, PKP SA, zupełnie nie poradziły sobie z tym projektem. Zakup i bezproblemowe uruchomienie dwudziestu pociągów przeszło możliwości sowicie opłacanych menedżerów z branży finansowej, którzy mieli uzdrowić polską kolej. Byli przedstawiani przez rząd jako alternatywa dla zgnuśniałych kolejarzy, rządzących wcześniej spółkami grupy PKP. Okazali się równie niekompetentni jak ich poprzednicy.

Pendolino nawet bez jakichkolwiek problemów technicznych i tak miałoby trudny start. Wielu pasażerów uciekło z kolei z powodu bardzo wolno przeprowadzanych remontów i cen biletów zupełnie nieodpowiadających warunkom podróżowania. Na kłopotach PKP Intercity zaczęli zarabiać przewoźnicy autobusowi, znacznie wzrosła popularność wspólnych podróży samochodem (carpooling), a do walki o klienta na krajowych trasach przystąpił Ryanair. Pendolino miało udowodnić, że kolej jest warta swojej ceny i choć będzie droższa od autobusu, może być dużo szybsza i wygodniejsza. Tylko jak do tego kogokolwiek przekonać, jeśli nowy system sprzedaży okazał się technologiczną porażką?

Odwołanie jednego z członków zarządu PKP Intercity i dwóch dyrektorów ze spółki wygląda raczej na szukanie kozła ofiarnego niż uzdrawianie firmy, która nie podołała najważniejszemu wyzwaniu w swojej historii. Marnowana jest ogromna i niepowtarzalna szansa, jaką było stworzenie w aurze Pendolino pozytywnego klimatu dla pociągów, kojarzonych przez większość Polaków z brudem i starocią. Tak jak czerwone autokary Polskiego Busa zrewolucjonizowały transport drogowy w Polsce, tak nowoczesne Pendolino miało zachwycić i stać się symbolem nowej jakości na torach. Tymczasem jeszcze przed oficjalnym startem jedzie od jednej porażki do drugiej.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj