Grecja i eurostrefa uzgodniły przedłużenie programu pomocy
Wiemy, że nic nie wiemy
Z porozumienia na razie nie wynika nic konkretnego. Buńczuczne zapowiedzi nowego premiera Grecji zderzyły się z bezwzględną unijną rzeczywistością.
L.Gouliamaki/Parlament Europejski

Jak to zwykle bywa w unijnych negocjacjach, nie ma ani przełomu, ani katastrofy. Program pomocy dla Grecji będzie przedłużony o cztery miesiące, ale pod warunkiem, że Grecy do poniedziałku przedstawią kolejne obietnice reform. Te cztery miesiące oczywiście wszyscy rozumieją inaczej.

Dla Grecji to czas, w którym reszta strefy euro ma wreszcie pójść po rozum do głowy, zgodzić się na anulowanie znacznej części greckiego długu i zrezygnować ze zmuszania Aten do kolejnych cięć. Dla Niemiec i ich sojuszników w strefie euro z kolei te cztery miesiące mają pozwolić nowemu greckiemu premierowi, Alexisowi Ciprasowi, na ochłonięcie po wyborczym zwycięstwie, rezygnację z nierealistycznych obietnic i zrobienie porządku w swoim kraju, który od wyborów jest w gospodarczym stanie wyjątkowym. Wielu Greków wstrzymuje się z płaceniem podatków, firmy zamroziły inwestycje, a uzgodnione wcześniej procesy prywatyzacyjne wstrzymano.

Porozumienie podpisane w piątkowy wieczór pokazuje, że Grecja osiągnęła bardzo niewiele ze swoich rewolucyjnych planów. Konstrukcja pakietu pomocowego ma pozostać podobna i choć zniknęło znienawidzone w Atenach słowo „troika”, o wszystkim dalej będą decydować Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Komisja Europejska i Europejski Bank Centralny. Nie ma słowa o redukcji greckiego długu, co przecież według premiera Ciprasa miało być warunkiem jakichkolwiek dalszych rokowań ze strefą euro.

Jedyne istotne ustępstwo unijnych rządów polega na tym, że tym razem to sami Grecy mają zaproponować źródła nowych oszczędności. Na tym polu z pewnością dojdzie zaraz do kolejnych kłótni. Grecki rząd już bowiem zaczął zwiększać wydatki socjalne, co nazywa walką z humanitarną katastrofą.

Nadal zatem nie wiemy, co będzie z Grecją. Na razie zostaje w strefie euro, ale wciąż jako kraj bliski bankructwa, uzależniony od międzynarodowej kroplówki i w stanie powyborczego chaosu. Trudno będzie premierowi Ciprasowi to porozumienie sprzedać wyborcom jako sukces, ale jego brak oznaczałby niewypłacalność Grecji już za kilka lub kilkanaście dni. Na razie zatem mamy chwilę spokoju w weekend. I to jedyny sukces.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj