Co oznacza decyzja Trybunału Konstytucyjnego w sprawie Bankowego Tytułu Egzekucyjnego
Trudniejsza egzekucja?
Trybunał zakwestionował przepisy dotyczące sposobu odzyskiwania przez banki długów. Jednak na razie prawo się nie zmieni, a nawet w przyszłości trudno liczyć na rewolucję.
Wikipedia

Bankowy Tytuł Egzekucyjny (zwany w skrócie BTE) cieszy się wyjątkowo złą sławą wśród klientów banków, którzy mieli kłopoty ze spłacaniem kredytów. To potężna broń w ręku instytucji finansowych, dzięki której w kilka dni mogą zacząć egzekucję komorniczą.

Wystarczy tylko zgoda sądu, który bada BTE wyłącznie pod kątem formalnym. Nie sprawdza, w jakiej sytuacji znalazł się dłużnik, dlaczego nie spłaca rat i czy bank przypadkiem nie działa zbyt brutalnie albo pospiesznie. Co gorsza, klient nie musi zostać nawet poinformowany przez bank o tym, że ten kieruje sprawę do sądu.

Przedwczesna radość

BTE istnieje od dawna, ale dopiero teraz zakwestionował go, niejednogłośnie zresztą, Trybunał Konstytucyjny. Gdy ten sam problem badał w 2005 r., przepisów zmieniać nie kazał. Dla bankowców sprawa jest zatem jasna – na fali ostatniej krytyki banków, zwłaszcza za kredyty we frankach, także Trybunał uległ nastrojom opinii publicznej i postanowił wstawić się za klientami.

Jednak wszyscy mający kłopoty z bankami nie powinni cieszyć się zbyt wcześnie. Trybunał zakwestionował co prawda część przepisów dotyczących BTE, ale dał czas do sierpnia przyszłego roku na ich zmianę. Póki co zatem dotychczasowe zasady pozostają w mocy i banki BTE mogą stosować tak samo łatwo jak dotychczas.

Żądania żyrantów

Z tej prawnej matni nie ma wcale prostego wyjścia, bo banki łatwo ze swojej uprzywilejowanej pozycji nie zrezygnują. Nawet jeśli utrudni im się korzystanie z BTE, znajdą inne rozwiązania, jak żądanie żyrantów czy weksli in blanco.

Z drugiej strony Trybunał słusznie stwierdził, że obecna nierównowaga między sytuacją banku a jego klienta jest rażąca. Dlaczego sąd w żaden sposób nie sprawdza indywidualnych okoliczności, a tylko służy do formalnego uruchomienia BTE? Czy szybkość procedur powinna brać górę nad wnikliwością, zwłaszcza gdy w grę wchodzą kredyty hipoteczne o ogromnej wartości?

Na te wszystkie pytania będą musieli odpowiedzieć parlamentarzyści, zmieniając przepisy o BTE. Kłopot w tym, że nie wiadomo, kiedy się to stanie, bo przecież na jesieni czekają nas wybory parlamentarne. A to oznacza zamarcie jakichkolwiek prac legislacyjnych na dobrych kilka miesięcy. Na razie zatem BTE nadal będzie służył jako straszak.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj